środa, 21 września 2016

Relacja z konferencji „Jak wspierać dzieci w rozwoju?” cz.2 - uważność dla dzieci

W poprzednim wpisie  wspominałam o tym jak ważna w życiu dziecka a później dorosłego jest samokontrola. Wiecie już też jak za pomocą prostego eksperymentu można sprawdzić jej poziom u każdego dziecka.

Dzisiaj krótko o uważności dla dzieci – na ten właśnie temat z ogromną pasją mówiła kolejna prelegentka na konferencji „Jak wspierać dzieci w rozwoju?” - Agnieszka Pawłowska.

Jak pewnie wiecie, sama jestem ogromną fanką uważności dla dzieci, pisałam oczywiście o niej już na blogu – zapraszam do lektury moich wcześniejszych artykułów:



Agnieszka przypomniała na początku definicję uważności jako świadomego kierowania uwagi na nas i nasze otoczenie bez oceniania, za to z życzliwością i ciekawością. Uważność jest dla dzieci naturalna od urodzenia, dopiero później w wyniku oddziaływania na dziecko przeróżnych bodźców, pośpiechu zaczyna być zaniedbywana i tłumiona. Na skutek powszechnie występujących czynników stresujących i nadmiaru bodźców kontakt dziecka z samym sobą i z innymi ludźmi (rówieśnicy, nauczyciele, rodzice) staje się coraz trudniejszy. Zdolności poznawcze, umiejętność koncentracji, planowania i realizacji celów znacznie się pogarszają. Aby temu zapobiec wystarczy 10-15 minut dziennie treningu uważności – główne zasady takiego treningu to: PROSTOTA, ZABAWA, POZYTYWNOŚĆ, PRAWDZIWOŚĆ.

Jakie są korzyści uważności? Dzieci praktykujące w swoim życiu uważność stają się spokojniejsze, szczęśliwsze, łatwiej się relaksują (co jest niezwykle ważną umiejętnością!) ale też koncentrują na zadaniach, są bardziej zmotywowane, lepiej radzą sobie ze stresem i trudnymi emocjami, wykazują prospołeczne zachowania, są bardziej pewne siebie, ich samoakceptacja jest na wyższym poziomie, wykazują większą empatię w relacjach z innymi, stają się bardziej świadome swoich wyborów, rezygnują z niektórych automatycznych reakcji negatywnie wpływających na ich życie, ich mózg lepiej się rozwija, są bardziej zaangażowane w aktywności np. w środowisku szkolnym, traktują innych z większym szacunkiem i troską.

Agnieszka podkreśliła, że co ciekawe bardzo wiele w procesie stawania się bardziej uważnym przez dziecko zależy od rodziców. Im dorośli są bardziej uważni tym dziecko staje się bardziej uważne. Dlaczego? Uważny rodzic jest spokojniejszy, łatwiej panuje nad emocjami, umie postawić się w sytuacji dziecka, lepiej zna siebie i swoje dziecko (to poznawanie w dużej mierze opiera się na uważnej obserwacji). Dziecko uważnego rodzica, nawet jeśli w danej chwili ciężko mu poradzić sobie z nadmiarem bardzo silnych emocji, chętnie przychodzi wtedy do niego i przy nim uspokaja się – HAPPY END! :) 

Jeśli z kolei rodzic sam ma problem z uważnością w swoim życiu to nie będzie potrafił w tej kwestii pomóc swojemu dziecku – dziecko zamiast uspokoić się poczuje się przy nim jeszcze bardziej zdenerwowane, a zdenerwowanie dziecka może udzielić się rodzicowi i powstanie klasyczne błędne koło!

Zatem drodzy rodzice pamiętajcie! Trening uważności może wprowadzić wiele pozytywnych zmian do Waszego życia, a ilość czasu poświęcanego na wspólne zabawy kształtujące uważność jest naprawdę niewielka w porównaniu do korzyści jakie z nich płyną! Spróbujcie sami, a na pewno się o tym przekonacie.

Agnieszka poleciła również kilka ciekawych książek związanych z tematem uważności dla dzieci – ja również zachęcam do ich lektury!

  • Dary codzienności Poradnik uważnego rodzicielstwa. - Kabat-Zinn Myla, Kabat-Zon Jon
  • 10 minut uważności. Jak pomóc radzić sobie dzieciom ze stresem i strachem. - Hawn Goldie, Holden Wendy
  • Spokojna głowa! Czyli jak nie dać się stresowi. - David Keefe
  • Dziecko wolne od stresu. Jak prostymi metodami mindfulness zwiększyć szansę twojego dziecka na szczęście. - Keiser Greenland Susan
  • Uważność i spokój żabki. - Eline Snel

Ostatnią z wymienionych książek właśnie czytam – niedługo na blogu pojawi się jej recenzja!

Oczywiście muszę też wspomnieć, że Agnieszka sama jest autorką serii książek dla dzieci o uważności "Kraina uważności", w tym chyba najbardziej znanej "Lew Staszek i siła uważności". 

zdjęcie ze strony http://uwaznoscdladzieci.pl/kraina-uwaznosci.html


Agnieszka swój niezwykle ciekawy wykład zakończyła słowami:

„Wspólne praktykowanie uważności to inwestycja na przyszłość!” 

i zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100 %. :)

W kolejnej ostatniej już części relacji z konferencji przeczytacie co ciekawego o wspieraniu rozwoju dzieci mówił sam Michał Pasterski.

A teraz przyznajcie się - praktykujecie uważność wspólnie ze swoimi dziećmi? 
Jeśli tak to świetnie, przybijam piątkę! 
Jeśli nie, to koniecznie spróbujcie wprowadzić uważność do Waszego życia - będziecie mile zaskoczeni efektami! :)





poniedziałek, 12 września 2016

Relacja z konferencji „Jak wspierać dzieci w rozwoju?” cz.1 + eksperyment z piankami Marshmallow badający poziom samokontroli u dzieci

W sobotę miałam przyjemność uczestniczyć w konferencji „Jak wspierać dzieci w rozwoju?” organizowanej przez Michała Pasterskiego – twórcę Life Architect, Fundacji Świadoma Edukacja oraz projektu Planets. 

zdjęcie ze strony https://www.facebook.com/planetsPL/

Artykuły Michała czytam z ogromną radością i zainteresowaniem praktycznie od początku istnienia jego bloga. Jakiś czas temu Michał postanowił zająć się edukacją alternatywną w Polsce – jest to temat niesamowicie ciekawy ale też dość trudny do realizacji w polskich realiach, dlatego tym bardziej szanuję i popieram to co Michał robi dla dzieci! Trzymam mocno kciuki za powodzenie jego projektów!

Jako pierwsza wykład wygłosiła Angelika M. Talaga, znana jako Godmother. Zrobiła to z niesamowitą energią, entuzjazmem i urokiem – taką właśnie osobą jest Angelika! Tematem jej wystąpienia była samokontrola u dzieci jako cecha ułatwiająca prowadzenie w dorosłości szczęśliwego życia oraz osiąganie sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym. Angelika opowiadała o znanym chyba większości z nas eksperymencie z piankami Marshmallow --> jeśli nie do końca wiesz o co chodzi, to tutaj przeczytasz na czym dokładnie polegał ten eksperyment.

Test pianki Marshmallow. (www.tygodnikpowszechny.pl)

Angelika poprosiła swoich czytelników, aby przeprowadzili go z udziałem swoich dzieci – i właśnie te przytoczone przez nią historie były bardzo ciekawe i inspirujące! Jaki jest cel przeprowadzenia tego eksperymentu - tzw. „testu pianki”? - zbadanie poziomu samokontroli u dzieci, aby móc określić jej poziom początkowy i zacząć rozwijać tą bardzo ważną cechę! Również zachęcam Was do tego, abyście spróbowali przeprowadzić ten eksperyment w domu ! – zamiast pianek Marshmallow możecie użyć dowolnych smakołyków uwielbianych przez Wasze dzieci. W eksperymencie mogą wziąć udział dzieci już od 2. roku życia. W "teście pianki" przyjęto, że czas oczekiwania na drugą piankę wyniesie 20 minut, u tych najmłodszych dzieci możecie skrócić go do np. 15 minut, pamiętając jednak, że czas oczekiwania musi być dla dziecka wyzwaniem! Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi obserwacjami!

Jak podkreśliła Angelika warunkiem koniecznym do uzyskania prawidłowego wyniku testu jest zaufanie – zaufanie dziecka do Was (tworzy się ono na podstawie spełnianych przez Was obietnic jakie dawaliście dziecku – jeśli nie dotrzymujecie słowa danego dziecku to niestety będzie ono bardzo niskie!) oraz zaufanie dziecka do samego siebie (powstaje ono na podstawie tego, czy wierzymy w dziecko, w jego możliwości, czy też podkopujemy jego wiarę w siebie poprzez np. ciągłe wyręczanie go w różnych czynnościach lub nieprzemyślane słowa wypowiadane w jego kierunku). 

Już niedługo opowiem Wam, jak można rozwijać samokontrolę u dzieci oraz co ciekawego na konferencji mówili: Agnieszka Pawłowska o uważności dla dzieci oraz Michał Pasterski o tym jak wspierać dzieci w rozwoju

------------------------------------------


Znacie eksperyment z piankami Marshmallow? A może przeprowadziliście go już w domu z udziałem swoich dzieci? Jeśli jeszcze nie, to śmiało spróbujcie! Bardzo jestem ciekawa Waszych obserwacji! 

niedziela, 4 września 2016

Co to jest arteterapia? Arteterapia jako metoda wspierania rozwoju dziecka. Arteterapia dla dzieci.

Drodzy czytelnicy, dzisiaj chciałabym Was zaprosić do lektury artykułu, który napisała specjalnie dla Was Ewa Baranowska-Jojko - pedagog, pasjonatka arteterapii. Ewa opowiada w nim czym dokładnie  jest arteterapia i jak może ona służyć wspieraniu rozwoju dziecka.

-------------------------------------

Arteterapia dla dzieci - www.rozwojowakreska.pl

Czy arteterapia może pomóc dziecku lepiej poznać siebie?

Pojęcie arteterapii jest bardzo szerokie i ma różnorodny zakres. Arteterapia łączy w sobie różne modele teoretyczne czerpiąc z psychologii, psychoterapii, sztuki, medycyny, edukacji. Najkrócej mówiąc arteterapia to terapia przez sztukę lub terapia sztuką (arte – od łac. ars – sztuka i terapia, leczenie przez sztukę). 

Termin „ arteterapia” składa się z dwóch części, co sugeruje, że jest to działanie bazujące na dwóch równoważnych elementach: sztuce ( twórczości) i terapii. W głównej mierze opiera się ona na przekonaniu, że proces twórczy ułatwia komunikowanie myśli i uczuć w sposób niewerbalny.

W obecnych czasach terapia sztuką oprócz pracy z pacjentem, często wykorzystywana jest do pracy dzieckiem, gdzie z powodzeniem wspiera jego rozwój osobisty już od najmłodszych lat . Arteterapia w pracy z dziećmi może być wykorzystana w taki sposób, aby ułatwić im wyrażanie, nazwanie i odreagowanie emocji, odczuć, pomóc w rozładowaniu napięcia i lęków oraz poszerzyć samoświadomość poprzez proces twórczy. Umożliwia on wgląd w swoje doznania, dzięki temu dziecko może lepiej poznać siebie, swoje mocne strony, dostrzegać własną indywidualność i swoje potrzeby, co może przyczynić się do konstruktywnych zmian w jego zachowaniu i postrzeganiu siebie. Tak więc arteterapia może wspierać prorozwojowe cechy dziecka.

Warto szukać  tego typu warsztatów, ale też literatury, która poprzez twórczy proces może dziecko naprowadzić, pomóc lepiej poznać siebie i swoje miejsce w grupie, w świecie.

Taką książką jest np. „Rozwojowa kreska. Ćwiczenia plastyczne z elementami arteterapii” - znajdują się w niej ćwiczenia plastyczne z elementami arteterapii dla dzieci od 4 do 12 roku życia, które wspomagają ich ogólny i emocjonalny rozwój. Ćwiczenia podzielone są na cztery działy, z których każdy związany jest z określoną tematyką: „Ja”, „Ja i moja rodzina”, „Ja i grupa”, „Ja i moje miejsce”. Ćwiczenia te koncentrują się głównie wokół spostrzeżeń dziecka na własny temat oraz jego relacji z innymi. Dzięki arteterapii dziecko - poprzez wypowiedź plastyczną - w bezpieczny i ciekawy dla siebie sposób może wyrazić siebie, ukazując wszystko to, czego nie potrafi lub czego nie da się wyrazić słowami. Wypowiedź plastyczna dziecka nie stanowi tutaj celu, a staje się jedynie środkiem do osiągnięcia  korzystnej zmiany lub refleksji nad samym sobą. Książka pokazuje też, jak zorganizować zajęcia oraz jak powinna wyglądać postawa prowadzącego wobec dziecka, aby dziecko czuło się bezpiecznie, biorąc udział w tego typu ćwiczeniach. Ta prosta i bezpieczna forma pracy z kartką i kredką oraz innymi materiałami plastycznymi uczy dzieci wyrażać siebie, swoje uczucia, emocje, a rodzicom, pedagogom, psychologom, nauczycielom, terapeutom czy animatorom kultury pomaga w codziennym dbaniu o prawidłowy rozwój emocjonalny najmłodszych.  Zaletą ćwiczeń jest to, że można je wykorzystać wielokrotnie w różnych okresach życia dziecka, a także przeprowadzić je niemal w każdym miejscu - w sali, w ogrodzie, w parku wykorzystując przy tym bardzo proste narzędzia plastyczne.

Inną książką, która jest ciekawym rozwiązaniem dla nauczycieli i innych specjalistów, dla których ważny jest prawidłowy rozwój psychospołeczny dzieci jest „Rozwojowe wzgórze”. To program zawierający 18 scenariuszy zajęć do pracy z dzieć­mi w wieku od 4 do 12 lat, wraz ze wskazówkami dla prowadzącego i kartami pracy. Założeniem programu jest przygotowanie dzieci do samodzielnego i odpowie­dzialnego życia w duchu wartości oraz z poszanowa­niem ich godności osobistej. Podpowiadamy w niej, jak pracować z dzieckiem konstruktywnie, a jednocześnie być blisko niego poprzez okazanie mu szacunku oraz otwartości na jego potrzeby i emocje.

Oczywiście takie formy oddziaływania, które przedstawiam powyżej wymagają obecności arteterapeuty lub innych specjalistów z obszaru pomocy psychologicznej. Jednak pewne elementy arteterapii w działaniach plastycznych  z powodzeniem mogą stosować świadomi rodzice spędzając twórczo czas ze swoim dzieckiem.

W tym  też przypadku ważne jest jednak przestrzeganie zasad tj; dobrowolny udział w zajęciach (…), dostosowanie ćwiczeń do indywidualnych możliwości uczestników, z góry określony cel, swoboda wyrażania uczuć, emocji, potrzeb, zasada „tu i teraz” ( …), brak krytyki ze strony prowadzącego (…) brak ingerencji w twórczość dziecka, posługiwanie się pytaniami otwartymi, empatia, szczere zainteresowanie, elastyczność, otwartość, zaangażowanie, oddzielenie swoich poglądów od poglądów dziecka.

Tak, więc kartka i kredka stanowią dobry sposób na poznanie dziecka przez niego samego, ale też najprościej mówiąc dotarcie do niego i zrozumienie jego świata przez rodziców, opiekunów, nauczycieli.

Rodzicu! Zanim jednak sięgniesz po ćwiczenia z książki „Rozwojowa kreska ćwiczenia plastyczne z elementami arteterapii” to oprócz przestrzegania wyżej wymienionych wskazówek, pamiętaj:

Wybierz spokojne miejsce, w którym razem z dzieckiem spędzisz chwilę czasu, przygotuj zestaw kredek lub inne narzędzia do rysowania, kartkę, jeśli dziecko  poprosi cię służ pomocą przy przeczytaniu polecenia, daj mu czas na dokonanie autorefleksji, wyjaśniaj, wysłuchaj go, porozmawiaj na temat wykonanego ćwiczenia , a jeśli ma ochotę zapytaj, gdzie chce umieścić swoją pracę?

…………………………………..

Przykładowe ćwiczenie, jakie znajdziecie w książce „Rozwojowa kreska ćwiczenia plastyczne z elementami arteterapii”.

Polecenie dla dziecka:

Zamknij na moment oczy i zastanów się nad tym, kiedy jesteś szczęśliwy. Niech w Twojej głowie pojawią się różne obraz, które są związane z twoim szczęściem. Wybierz ten, który jest dla ciebie najważniejszy. Kiedy już będziesz to wiedzieć, otwórz oczy i narysuj tak jak potrafisz chwilę, w której czujesz się szczęśliwy.

Warto zadać sobie pytania:
Czego dowiedziałem się o swoim dziecku?
Do czego może mi posłużyć ta wiedza?

…………………………………..

Jeśli zainteresował Cię ten temat, to warto przeczytać również:
  • ·         Baranowska-Jojko, E., Aleksandra Wiechuła, A. (2016).  Rozwojowe wzgórze. Program rozwoju osobistego dla dzieci z elementami arteterapii. Gdańsk: Wydawnictwo Harmonia.
  • ·         Baranowska-Jojko, E. (2013).  Rozwojowa kreska. Ćwiczenia plastyczne z elementami arteterapii. Gdańsk: Wydawnictwo Harmonia.
  • ·         Józefowicz, E. ( 2012) Arteterapia w sztuce i edukacji. Poznań: Wydawnictwo Naukowe UAM.
  • ·         Karolak W. (2005). Rysunek w arteterapii. Łódź: Wydawnictwo Wydawnictwo Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej.
  • ·         Karolak W. (2004). Projekt edukacyjny-projekt artystyczny. Łódź: Wydawnictwo Wydawnictwo Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej.


------------------------------------

Słyszeliście już o arteterapii? Wiedzieliście jakie może mieć znaczenie dla rozwoju dziecka? A może mieliście okazję (Wy lub Wasze dzieci) uczestniczyć w takich zajęciach? Jak się Wam podobało?


Szczegółowe informacje o autorce wpisu:

Ewa Baranowska-Jojko - ukończyła studia pedagogiczne oraz podyplomowe z zakresu sztuki i arteterapii. Certyfikowany coach ICF. Posiada ponad dziesięcioletnie  doświadczenie w pracy z dziećmi i w prowadzeniu szkoleń z kompetencji społecznych i wychowawczych. Chętnie dzieli się wiedzą z arteterapii i z wykorzystaniem jej elementów w pracy dydaktyczno-wychowawczej dla nauczycieli. Prowadzi warsztaty rozwojowe metodą arteterapii i coachingu z dziećmi i osobami dorosłymi . Autorka m.in. książek “Rozwojowa kreska. Ćwiczenia plastyczne z elementami arteterapii” i "Rozwojowe wzgórze. Program rozwoju osobistego dla dzieci z elementami arteterapii”.


środa, 13 lipca 2016

Savoir-vivre i etykieta dla dzieci. Czy warto uczyć dzieci dobrych manier? Książki o savoir-vivre dla dzieci. Czy warto wychowywać córki na damy?

Mam nadzieję, że chwilową przerwę w działaniach na blogu wynagrodzi Wam dzisiejszy bardzo ciekawy wywiad, który miałam przyjemność przeprowadzić z Marią Pierzchałą – specjalistką w zakresie dyplomacji i etykiety, właścicielką firmy szkoleniowej INTERMANNERS  Diplomacy & Business Training. Bez zbędnego przedłużania – zapraszam Was do lektury J

*


-------------------------------------------

Ja: Czy według Ciebie w szkole powinien być prowadzony przedmiot dotyczący savoir-vivre, etykiety?

MP: Może nie przedmiot, ale to z pewnością doskonały pomysł na bardzo interesujące warsztaty dla dzieci i młodzieży w każdym wieku szkolnym. Etykieta i savoir-vivre wbrew pozorom nie są wyłącznie wykazem sztywnych zasad jak zachować się przy stole u cioci na obiedzie ani suchą wiedzą o tym kto kogo przepuszcza w drzwiach. Zarówno jedno jak i drugie pojęcie ma nam dać zestaw narzędzi jak odnosić się do otoczenia z szacunkiem i przez to tworzyć bardziej znaczące więzi społeczne i więcej w życiu osiągać.

A wracając do zajęć to do dziś pamiętam, że będąc jeszcze w szkole raz tygodniu odbywały tzw. godziny wychowawcze przewidziane programem nauczania, na których nauczyciel uzupełniał dziennik i usprawiedliwiał nieobecności a my nie robiliśmy nic. To był dokonały czas, aby choć kilka razy zaprosić eksperta od savoir-vivre na poprowadzenie ciekawych i angażujących warsztatów. To też polecałabym także teraz i przy okazji zaznaczę, że to wcale nie są duże koszty. Warto nadać tej tematyce znaczenie, ponieważ młody człowiek z manierami i znajomością asertywności to naturalny przywódca i lider. W jego towarzystwie po prostu chce się spędzać czas.

Ja: Doskonały pomysł! Godziny wychowawcze u mnie w szkole wyglądały dokładnie tak jak mówisz. Rzeczywiście można by z łatwością wykorzystać chociaż tę 1 godzinę w tygodniu na warsztaty, o których wspomniałaś J. A jak oceniasz maniery współczesnych osób dorosłych i dzieci? Czy widzisz jakąś tendencję związaną ze zmianą czasów?

MP: To oczywiście temat na rozbudowaną książkę i trudno wypowiadać mi się tu za całe społeczeństwo, ale interesujący jest fakt, że tzw. szkoły dobrych manier i szkolenia z savoir-vivre`u znowu cieszą się coraz większą popularnością a w popularnej stacji komercyjnej w Polsce ruszył właśnie program „Projekt Lady” z Małgorzatą Rozenek. Formuła programu przewiduje transformację niesfornych dziewcząt w eleganckie młode kobiety z klasą.

W kwestii dorosłych, szczególnie tych, którzy posiadają już dzieci można także zaobserwować pewną tendencję. Oczywiście nie chcę generalizować, bo znam wielu fantastycznych, zdroworozsądkowych młodych rodziców, ale pojawia się też coraz liczniejsza rzesza osób, które mam wrażenie, że żyją wyłącznie rozwojem osobistym dziecka czyniąc go centrum całkowitego zainteresowania niemal w każdej sytuacji. 

Pewien kierowca taksówki pochwalił mi się jakiś czas temu, że jego wtedy pięcioletnia córeczka uczy się już dwóch języków obcych  i chodzi na pięć z sześciu możliwych przedszkolnych fakultetów, generalnie zalicza wszystko oprócz zajęć z piłki nożnej. Wspaniale, że doczekaliśmy takich czasów, bo rośnie nam nowoczesne i wykształcone społeczeństwo, ale moim zdaniem warto zawsze zachowywać zdrowy balans.

Ja: Zastanawiam się czy jest to tylko chwilowa moda na savoir-vivre, czy może ludzie faktycznie zaczęli dostrzegać braki w znajomości etykiety u dzieci, nastolatków, a także już młodych dorosłych. Masz rację – mnie również niepokoi zjawisko całkowitego wypełnienia zajęciami dodatkowymi czasu wolnego dzieci. A przecież nuda wyzwala kreatywność i jest bardzo ważna dla rozwoju dziecka. Zajęcia dodatkowe są świetnym pomysłem, ale w rozsądnej ilości! J Powiedz proszę skąd u Ciebie zainteresowanie tematyką etykiety?

MP: Po studiach dziennikarskich poszłam na wiedeńską Akademię Dyplomatyczną i temat protokołu dyplomatycznego automatycznie stał mi się bliski, ale to jest wiedza, która dotyczy bardzo wąskiego i elitarnego grona ludzi. Etykieta biznesu dużo „zapożycza” z protokołu dyplomatycznego a dotyczy każdej aktywnej zawodowo osoby jak i ludzi, którzy zatrudnienia dopiero poszukują. Temat bardzo mnie zainteresował, szczególnie, że wchodząc na rynek pracy wielokrotnie spotykałam osoby zarówno w Polsce jak i zagranicą, które bezczelność myliły z przebojowością i pewnością siebie. Oczywiście nigdy nie usłyszałam o dalszych spektakularnych sukcesach tych ludzi. Postanowiłam, że zbadam temat i pokażę innym, że od współpracowników i podwładnych można wymagać z szacunkiem. Savoir – vivre to pokrewny temat i zajmując się protokołem i etykietą biznesu naturalnie chciałam poznać także tę dziedzinę w szczegółach.

Ja: Jakie lektury mogłabyś polecić rodzicom chcącym zadbać o dobre maniery swoich dzieci?

MP: Literatura na rynku polskiej książki z tej tematyki jest dość bogata. Z ogromną przyjemnością przeczytałam „W Paryżu dzieci nie grymaszą” Pameli Druckerman. To książka amerykańskiej autorki, która po przeprowadzce do Paryża zauważyła z ogromnym zdziwieniem, że tamtejsze dzieci umieją zachowywać się cierpliwie i spokojnie oraz praktycznie nie obserwowała tzw. grymaszenia przy stole i postanowiła reporterskim okiem zgłębić ten fenomen. Jest to oczywiście książka dla rodziców. Jeśli chodzi zaś  o propozycję dla dzieci z tej tematyki to wiele pozytywnych recenzji zbiera książka „Dobre maniery, czyli savoir – vivre dla dzieci” Joanny Krzyżanek.
           
Ja: Z przyjemnością zapoznam się z tymi pozycjami. J A czy warto według Ciebie zapisać dzieci na jakieś konkretne zajęcia pozalekcyjne kojarzące się z „dobrym wychowaniem”  – np. balet lub taniec towarzyski (dla prawidłowej postawy), francuski, kółko literackie itd.?

MP: Oczywiście, ale broń Boże nie kierowałabym się tutaj kwestią, że akurat balet, francuski lub karate są teraz modne i tymi zajęciami pozaszkolnymi swoich dzieci chwalą się celebrytki. 

Mówiłyśmy o godnych polecenia lekturach. Jestem pod dużym wrażeniem książki „Siła nawyku” Charles`a Duhigg`a, który pisze jak ważne jest kształtowanie w sobie pozytywnych nawyków, bo te złe tj. hazard czy picie alkoholu w nadmiarze prowadzą zawsze do porażki i życiowej przegranej. Dziecko, które jest w stanie nabyć nawyk codziennego ćwiczenia na pianinie i pomimo, że „nie wychodzi” mu któryś z polonezów Chopina a mimo to próbuje dalej do skutku to kiedyś tę lekcję życia przeniesie w dorosłości np. na prowadzony przez siebie biznes, choć nigdy nie zostanie wybitnym pianistą.

Również Leszek Czarnecki, jeden z najbogatszych Polaków pisze w swojej książce „Biznes po prostu” o fantastycznej lekcji jaką daje każdemu sport i związana z nim rywalizacja. Jednego dnia przegrywasz ważne zawody, ale następnego zaplanowany jest trening , stawiasz się na nim i walczysz dalej. Nie ma lepszego sposobu, aby odrobić ważną lekcję z przegrywania jak właśnie w sporcie. 

Zdecydowanie warto wspierać dziecko w rozwoju jego zainteresowań i cudownie, gdy ono samoistnie taką dyscyplinę odkryje. Poza tym w pełni się z Tobą zgadzam, że ilości tych zajęć powinna towarzyszyć zdrowa równowaga, ponieważ na nudę również powinien znaleźć się czas, aby odegrała ona swoją rolę w rozwoju kreatywności.

Ja: Czyli mniej ważny jest rodzaj zajęć pozalekcyjnych a bardziej dążenie do kształtowania (dzięki uczęszczaniu na nie) u dziecka samodyscypliny i innych dobrych cech charakteru J
A czy wychowując córki, warto kłaść nacisk na cechy charakteryzujące prawdziwą damę (co niektórym może się wydawać dziś staroświeckie i niepasujące do dzisiejszych realiów),  czy raczej warto postawić w wychowaniu na nowoczesność, gdzie kobieta jest w 100 % na równi z mężczyzną, może wszystko, powinna być całkowicie niezależna, radzić sobie sama, pierwsza „zagadywać” do chłopaków itd.

MP: Kilka miesięcy temu dla czytelniczek i czytelników mojego bloga „Poradnia Dyplomatyczna” napisałam e-book, który swoją drogą można nadal za darmo podobać. Zatytułowałam go „Nie ma nic nudnego w byciu damą. Mini przewodnik savoir-vivre i etykiety biznesu dla nowoczesnych kobiet”, gdzie zaproponowałam swoją definicję damy.

Pozwól, że przytoczę jej fragment:
DAMA – to kobieta, w towarzystwie której po prostu chce się przebywać, nie podkreśla, że nią jest i z tego powodu nie życzy sobie przekleństw, co najwyżej z politowaniem popatrzy na osobę z uliczną polszczyzną. Posiada niezależność, nie jest obojętna na krzywdę innych, okaże identyczną uprzejmość dozorcy, prezesowi i koleżance z biurka obok. /…/ Stale też podsyca swoją ciekawość świata i rozwój. W relacjach z mężczyznami nie proponuje pierwsza spotkania i zawsze stawia na godność. /…/
Jeśli chodzi o „zagadywanie” czy robienie pierwszego kroku to oczywiście różne bywają miłosne scenariusze, ale mozolący się o nasze względy mężczyzna też ma swój urok.

Wracając do Twojego pytania, to jeśli kiedyś będę miała córkę z pewnością przekażę jej: że może wszystko, jeśli znajdzie swoją pasję i będzie ciężko i uczciwie pracować, niezależność finansowa jest cudowna oraz że oparty na szacunku i miłości związek jest najwspanialszą rzeczą pod słońcem.

Ja: Myślę, że taka definicja damy rozwieje wszystkie wątpliwości rodziców mających córki! Bardzo dziękuję za rozmowę!


-------------------------------------------

Jestem ciekawa jak to jest u Was? Czy uczycie swoje dzieci etykiety już od najmłodszych lat? Czy raczej nie zwracacie na to zbytniej uwagi, kładąc większy nacisk na inne umiejętności? Czy w szkołach/przedszkolach Waszych dzieci ten temat jest w ogóle poruszany? 
A może mieliście już okazję przekonać się jak wyglądają zajęcia savoir-vivre dla dzieci? Podobały Wam się? 



Maria Pierzchała
Informacja biograficzna
Maria Pierzchała jest absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego (dziennikarstwo oraz studium zarządzania w biznesie), Akademii Dyplomatycznej w Wiedniu oraz doktorem nauk politycznych (Uniwersytet Wiedeński). Pracowała m.in. w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu a także w Szkole Dyplomacji i Stosunków Międzynarodowych w Genewie. Odbyła praktyki w ONZ w Nowym Jorku, w Parlamencie Europejskim w Brukseli oraz w międzynarodowej firmie konsultingowej B&S Europe. Obecnie prowadzi własną firmę szkoleniową INTERMANNERS  Diplomacy & Business Training oraz pisze książki. W czerwcu 2016 r. ukazała się „Dyplomacja od podstaw w opowieściach ekspertów” nakładem wydawnictwa Adam Marszałek z Torunia.

blog Marysi: http://www.intermanners.pl/blog/
fb: https://www.facebook.com/Intermanners-Diplomacy-Business-Training-457267241125743/

*zdjęcie pochodzi ze strony dobre-wychowanie.pl










poniedziałek, 9 maja 2016

Na czym polega technika Alexandra? W jaki sposób technika Alexandra poprawia jakość życia? Technika Alexandra dla dzieci - sposób na odnalezienie swojej siły i wykorzystanie potencjału.

Dzisiaj zapraszam Was do artykułu mojego kolejnego wspaniałego gościa - Agaty Ziemniewicz, certyfikowanego nauczyciela Techniki Alexandra. Jeśli jeszcze nie słyszeliście o tej technice lub słyszeliście tylko jej nazwę, ale nie do końca wiecie na czym ona polega, to macie świetną okazję, aby lepiej ją poznać, a nawet (dzięki specjalnemu ćwiczeniu) przetestować ją na własnej skórze, do czego gorąco Was zachęcam! 

--------------------------------------------

Człowiek, jako istota rozumna, potrafi wiele zdziałać - konstruować nowe maszyny, tworzyć dzieła artystyczne, leczyć ludzi. Jednocześnie nie potrafi poznać sam siebie. Przeżywa liczne stresy, chodzi obolały i nie umie znaleźć metody, która na stałe uśmierzyłaby jego ból psychiczny, bądź fizyczny.  A przecież - jako dziecko radzi sobie z tym świetnie. Czy ktoś zna dziecko skarżące się na bóle kręgosłupa? Czy ktoś widział dziecko w długotrwałym stresie, wiecznie zamartwiające się?

Każde dziecko potrafi wspaniale używać swojego ciała! Robi to intuicyjnie! Dziecko przez naturalne nawyki podlegające w trakcie jego rozwoju stałej ewolucji, doskonale radzi sobie z nowymi wyzwaniami. Wie, jak efektywnie używać własnego ciała, chociaż nigdy nie było tego uczone. Niezależnie od sytuacji jego głowa pięknie balansuje, ruch jest płynny, miękki i sprężysty, a nogi wspierają całą strukturę (kręgosłup). Widać to doskonale, kiedy dziecko sięga po zabawkę z podłogi – zawsze zgina wtedy kostki, kolana i biodra, a ruch jest zapoczątkowany z głowy. Nigdy natomiast nie schyla się na prostych nogach zginając tylko plecy!

Niestety z powodu zbyt wielu bodźców oraz obserwacji otoczenia (którego istotnym elementem jesteśmy my – dorośli), dziecko zaczyna szukać drogi na skróty i jest skłonne do „wygodnych” rozwiązań. W międzyczasie zatraca tę naturalną swobodę - umiejętność używania swojego ciała - wprowadzając swoje własne metody korzystania z niego. Niestety niesie to za sobą wiele negatywnych skutków, o których zapewne dowie się dopiero w późniejszych latach swojego życia, nierzadko w bardzo bolesny sposób!

Kiedy dziecko przestaje płynnie i świadomie korzystać ze swojego ciała?

Z obserwacji wynika, że jest to czas, kiedy nasza pociecha zaczyna malować, rysować i pisać. Zbiega się to z momentem rozpoczęcia uczęszczania do placówek edukacyjnych. Wtedy to uczy się w bardzo szybkim tempie wielu nowych rzeczy. Nikt mu nie pokaże JAK daną czynność wykonać, jak trzymać np. długopis, jak siedzieć przy stoliku itd. – ważniejszy dla nauczycieli jest efekt - nauczenie się w jak najkrótszym czasie jak najwięcej rzeczy.

Dziecko idzie do szkoły, w której jest sadzane na krześle w ławce szkolnej - niekoniecznie dostosowanych do jego wysokości – siedzi tak przez 45 min (w przedszkolu 15-30 min w zależności od grupy) i jest bombardowane informacjami i poleceniami, które nie zawsze są dla niego jasne, a które każe się mu wykonywać. A czy ktoś nauczył je JAK prawidłowo siedzieć przez tak długi czas? JAK korzystać z nożyczek? ILE SIŁY trzeba wkładać by pisać? JAK mocno naciskać kredkę czy ołówek? JAK trzymać by było efektywnie i w przyszłości nie bolał nadgarstek…? Te z pozoru błahe sprawy mają ogromny wpływ na całe jego przyszłe życie. Niestety złe nawyki są nieświadomie wpajane dziecku już na pierwszym etapie edukacji, bo nie ma czasu oraz jasno określonej informacji, kto miałby zająć się nauczeniem tych rzeczy…

Owszem rodzice czy wychowawcy starają się pilnować dziecko by „siedziało prosto”, ale… Jeśli Ty czytelniku, dasz sobie tę komendę „usiądź prosto”, to co de facto robisz? W większości przypadków - nienaturalnie ściągasz łopatki do tyłu oraz pogłębiasz swoją lordozę lędźwiową, tworząc zbyt duże wygięcie dolnego odcinka kręgosłupa A hiperlordoza bardzo niekorzystnie wpływa na nasz organizm!

Owszem mówisz dziecku by nosiło plecak na obydwu ramionach, ale czy zwracasz uwagę na to, jak plecak wisi na ramionach? Czy na pewno ciężar jest rozłożony równomiernie i nie powoduje bocznego skrzywienia kręgosłupa? Czy może plecak obciąża nadmiernie kręgosłup lędźwiowy?

Owszem mówisz dziecku podczas odrabiania lekcji „nie leż na stole”, ale czy dajesz mu jakąś alternatywę, dobry przykład? Dziecko, które w dzisiejszych czasach ma zazwyczaj osłabione mięśnie posturalne poprawi wtedy swoją pozycję przy biurku, ale wytrzyma w niej kilka (w najlepszym wypadku kilkanaście) minut, a co dalej?

Zerówka czy wiek szkolny to jest ten moment, w którym trzeba uchwycić szybko postępujący rozwój fizyczny dziecka i wyposażyć je w wiedzę, jak prawidłowo korzystać ze swojego ciała, aby służyło mu ono jak najdłużej i jak najlepiej. Dziecko w tym okresie jest bardzo głodne wiedzy (i to jest świetna wiadomość J ), właśnie wtedy dzieci uczą też swój organizm różnych nawyków, które będą stosować do końca życia. Wiadomo nie od dziś, że o wiele łatwiej nauczyć się czegoś nowego, niż korygować utrwalone błędy. Dlatego to jest właśnie moment, w którym warto zadbać o tworzenie dobrych nawyków.

I tu nasuwa się jedno pytanie. Jakie ćwiczenia można wykonywać samemu, w domu?

Niestety bez dobrej świadomości własnego ciała oprócz aktywnego leżenia, podczas którego poszukujesz w sobie spięć, oczyszczasz umysł i pracujesz nad oddechem nie ma żadnych uniwersalnych ćwiczeń.

Ćwiczenie aktywnego leżenia możesz wykonać w domu według poniższych wskazówek:



Agata pokazuje jak prawidłowo wykonać ćwiczenie aktywnego leżenia (www.azatstudio.com)



1) Połóż się na plecach na podłodze z książkami (nie poduszką!) pod głową - wysokość stosu powinna wynosić ok. 5cm - jeśli jest za mało książek zauważysz, że broda jest wyżej od czoła, jeśli jest ich za dużo odczujesz ucisk na krtań. Wysokość stosu książek powinna być taka by kręgosłup (plecy, szyja, głowa) był w jednej linii, a szyja swobodnie „wisiała”. Nogi zegnij w kolanach na szerokość bioder, a dłonie połóż na biodrach. Pamiętaj by łokcie odsunąć jak najdalej od tułowia.

2) W takiej pozycji pozwól poprzez myślenie - ale NIC fizycznie NIE RÓB - by Twoja szyja była swobodna, by głowa poszła do przodu i do góry, przez co plecy wydłużały się i rozszerzały. Pomyśl o miejscach, w których czujesz spięcie i postaraj się oddychać w to miejsce by je puścić... Pomyśl, czy możesz się położyć na ziemi jeszcze bardziej nie będąc zawieszonym w powietrzu. Oddalaj (również przez myśl) głowę od kręgosłupa, ramiona od szyi, nogi od bioder. Kolana kieruj pod sufit. Zauważ czy w ogóle (!) i jak oddychasz. Sprawdź czy przez myśl możesz powiększyć swój oddech np. przez wizualizację, że oddychasz spod pachy? Jeśli to Twój pierwszy raz nie leż dłużej niż 15 minut. I pamiętaj by przy wstawaniu bardzo powoli przekręcić się na bok - tak by cały kręgosłup zachował linie, następnie przejść do pozycji na czworaka. By kolejno rozpoczynając ruch z głowy (opuść nos! U większości osób jest, bowiem silna tendencje do ciągnięcia głowy do tyłu) wstań do pozycji stojącej.

3) Na początku możesz nie rozumieć, jak sprawić, aby plecy się wydłużały i jak przez myśl masz oddalać głowę od kręgosłupa, ale nie zrażaj się! Nawet, jeśli za pierwszym czy drugim razem niczego nie poczujesz, pamiętaj, że jest to powrót do tego, co jako dziecko doskonale znałeś. Rozum może tego nie pojąć, ale ciało będzie pamiętać i odpowiednio reagować!

4) Nie ukrywam, że może być to trudne, szczególnie, jeśli nigdy nie miałeś kontaktu z tą techniką i nikt Ci nie pokazał dokładnie, o co chodzi w tym ćwiczeniu. Wierzę jednak, że mimo braku tej wiedzy Twoje ciało i umysł spotkają się podczas tego ćwiczenia.

5) Jeśli tylko poczujesz, że to technika dla Ciebie lub Twojego dziecka, to naprawdę warto poszukać kontaktu z osobą wykształconą w tym kierunku.

Praca z nauczycielem Techniki Alexandra polega na szukaniu rozwiązań z każdym człowiekiem indywidualnie. Mogę np. pokazać jak trzymać długopis (w najlepszy sposób dla danej osoby). Po co? By robić to jak najbardziej efektywnie i nie krzywdzić samego siebie. Czy nie wystarczy, że pedagog szkolny to pokaże? W jakimś stopniu lepsze to niż nic. Jednak ja nie skupiam się tylko na dłoni! Patrzę całościowo: nadgarstek, łokieć, balans, oddech i szukam spięć (np. czy podczas pisania dziecko nie wystawia języka, czy szyja jest swobodna, czy jest ugruntowane, czy nie nadwyręża oczu itd.), wspólnie szukamy jak najekonomiczniejszego sposobu na wykonanie danej czynności. Możesz się zastanawiać, po co takie „halo” przecież to tylko pisanie, od którego de facto i tak się odchodzi na rzecz komputerów? Trzymanie długopisu można jednak bardzo łatwo przełożyć na inne dziedziny życia tj. trzymanie szczoteczki do zębów, łyżki podczas gotowania czy karmienia, ale również smyczka od skrzypiec czy wiolonczeli… i to „przełożenie” to właśnie praca jaką uczeń Techniki Alexandra może robić we własnym zakresie!

Bardzo często zapominamy, że oprócz aspektu fizycznego jest jeszcze aspekt emocjonalny. Zazwyczaj uważamy, że dziecko, (ale i my dorośli) stresuje się tylko podczas występów, egzaminów czy nowych doświadczeń życiowych. Nierzadko wtedy słyszysz; „Eee on już tak ma….Wyrośnie…” Wybacz muszę Cię zmartwić – nie, nie wyrośnie! Co najwyżej nauczy się głębiej chować swój stres czy napięcia, przez co nie będą one widoczne gołym okiem. Jednak z pewnością będą dla niego bardziej szkodliwe. Takie „zwyczajne” zamknięcie się w sobie powoduje bóle głowy, kłopoty z oddychaniem, ból mięśni czy problemy gastryczne.

I tu właśnie może pomóc Technika Alexandra. Poprzez świadomość ciała, zmian zachodzących w nim w określonych sytuacjach oraz umiejętność szybkiego powrotu do „zdrowego JA” o wiele łatwiej jest zapanować nad stresem, pogodzić się z krytyką rówieśników czy z gorszą oceną - która nierzadko jest rozpatrywana w kategoriach porażki, katastrofy…. Dziecko bardzo szybko może nauczyć się, jak zarówno fizycznie (np. siedzenie na krześle), jak i psychicznie (jak radzić sobie ze stresem)  sięgać do swojej wewnętrznej siły i wykorzystywać swój potencjał.

Na czym tak właściwie polega Technika Alexandra?

Spokojnie to nie jest żadna sekta czy magia… Jest to powrót do naturalnego korzystania z siebie w sferze cielesnej i mentalnej. Technika Alexandra to nauka jak poprzez świadomość swojego ciała oraz siłę myśli przywrócić miękkość w ruchu. W tej metodzie nie skupiamy się na celu - tylko na drodze, która trzeba pokonać by ten cel osiągnąć. Mówiąc bardziej opisowo: nie skupiamy się na tym by usiąść na krześle, tylko na tym JAK to zrobić. Czy w tym czasie oddychamy, czy jesteśmy rozluźnieni, czy jest nam wygodnie, czy jest to efektywne, czy nie krzywdzimy samych siebie? W ten sposób przy pomocy relaksu i działania w ruchu odnajdujemy spokój i zdrowie. A nasze działanie to powrót do korzeni, kiedy organizm w piękny, swobodny, naturalny sposób reagował na różne bodźce.

Dzięki Technice Alexandra wielu ludzi może uniknąć wizyt u specjalistów, przyjmowania środków medycznych czy bolesnych zabiegów. Niestety w Polsce nie jest jeszcze tak powszechne korzystanie z usług medycyny alternatywnej, która w przeciwieństwie do medycyny konwencjonalnej skupia się na przyczynie, a nie na skutkach dolegliwości. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że coraz więcej ludzi szuka pomocy u nauczycieli Techniki Alexandra. Warto wspomnieć, że są to ludzie różniący się wiekiem, wykształceniem i statusem społecznym. Nie mam żadnych wątpliwości, że jest to technika absolutnie dla każdego!

Na szczęście Technika Alexandra znana i doceniana metoda na całym świecie, zyskuje coraz większą popularność także w Polsce. Najlepiej świadczy o tym wzrastające zapotrzebowanie na konsultacje indywidualne i warsztaty grupowe, jak również ilość polskich studentów w zagranicznych szkołach, którzy kształcą się na nauczycieli tej techniki.

Mam nadzieję, że wraz z napływem nowych nauczycieli technika Alexandra będzie nauczana od najmłodszych lat, kiedy to dziecko idzie do szkoły. Dlaczego tak wcześnie? Bo to właśnie w tym okresie zazwyczaj tracimy nasz największy dar – naturalną swobodę i radość z życia, która emanuje z nas przy każdym ruchu i każdej myśli - a technika Alexandra może temu zapobiec.

Więcej informacji o Agacie znajdziecie tutaj:

-----------------------------------------------

Słyszeliście kiedyś o technice Alexandra? Może mieliście okazję uczestniczyć w takich zajęciach? Jakie są Wasze wrażenia, opinie na ten temat?


Zwracacie uwagę na to jak Wasze dzieci (ale też Wy!) wykonują czynności dnia codziennego? W jaki sposób siedzą, odpoczywają, uczą się? Koniecznie wypróbujcie to niepozorne ćwiczenie aktywnego leżenia – niesamowicie zwiększa ono świadomość własnego ciała! Być może okaże się ono początkiem Waszej przygody z techniką Alexandra!