poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Czy Szumiący Miś Whisbear naprawdę działa? Biały szum podczas terapii maluchów. Recenzja Szumiącego Misia.


Niektórzy z Was pewnie wiedzą, że od jakiegoś czasu sprawdzałam jak Szumiący Miś Whisbear sprawdzi się w roli mojego asystenta podczas zajęć terapeutycznych z maluchami. Bardzo dziękuję Pani Uli, która przysłała mi Misia do testów!

Szumiący Miś Whisbear


Każdy maluch najlepiej czuje się we własnym domu - dobrze zna tę przestrzeń, czuje się w niej komfortowo i bezpiecznie. Nic więc dziwnego, że w sali lub gabinecie terapeutycznym (czyli nieznanym mu miejscu) zachowuje się niespokojnie, jest pobudzony, a może nawet płacze – jest to dla niego ogromna zmiana, wszystko wokół jest nowe, obce. Najtrudniejsze są początki - choć przy dzieciach wyjątkowo wrażliwych tzw. High Need Babies trudne są też i kolejne wizyty. Wszyscy terapeuci (a przynajmniej mam taką nadzieję!) starają się uczynić proces terapii jak najmniej stresującym dla dziecka. Ja również ciągle szukam nowych sposobów na to, aby dziecko polubiło te wizyty i aby jak najefektywniej wykorzystać czas, który mamy do dyspozycji – wiadomo, że układ nerwowy dziecka będący w optymalnym stanie pobudzenia (tzn. gdy dziecko  jest spokojne, ale jednocześnie gotowe do działania, zmotywowane) jest najbardziej plastyczny i najłatwiej wtedy wprowadzać pozytywne zmiany! A taki przecież jest cel terapii!

Gdy dowiedziałam się o istnieniu Szumiących Misiów Whisbear od razu wyobraziłam sobie takiego Misia dbającego o dobry nastrój maluchów podczas terapii! Byłam bardzo ciekawa czy biały szum, który emitują Misie, a który ma imitować szum słyszany przez dziecko będące jeszcze w brzuchu mamy, zadziała uspokajająco także podczas terapii, gdy dziecko jest w obcym miejscu, z obcą osobą  a dodatkowo jego układ nerwowy wykonuje ogromną pracę (dla nas może niewidoczną, ale kluczową dla uzyskania oczekiwanych efektów terapeutycznych) będąc stymulowanym poprzez różnorakie działania terapeuty. Biały szum w sali terapeutycznej, na której jednocześnie przebywa np. dwóch terapeutów i dwoje dzieci wraz z dwoma mamami, pełni jeszcze jedną ważną rolę – niejako izoluje dziecko od zewnętrznego hałasu (np. głosu mamy drugiego dziecka lub terapeuty pracującego z drugim dzieckiem), który powoduje dodatkowy stres.

Moje pierwsze wrażenie? Świetne! Szumiący Miś Whisbear jest bardzo starannie wykonany z przyjemnego w dotyku materiału, jego uszka i łapki szeleszczą, a żywe kolory są dobrze widoczne dla malucha. To wszystko sprawia, że Miś doskonale stymuluje rozwój sensoryczny dziecka. Miś ma kształt głowonoga (głowonogi to etap w rozwoju umiejętności plastycznych dziecka), przez co jest naprawdę wyjątkowy! A na dodatek został zaprojektowany i jest produkowany w Polsce. Jeśli chodzi o praktyczne aspekty – podoba mi się, że do Misia dołączony jest woreczek, w którym można przechowywać lub transportować Misia, to że można regulować głośność szumu oraz to, że w jego łapkach znajdują się magnesy, dzięki którym z łatwością można ulokować Misia przy wózku lub przy łóżeczku bez obawy, że Miś spadnie. Szumiący Miś Whisbear posiada także dożywotnią gwarancję!

Przechodząc już do sedna - czy Miś okazał się pomocny podczas terapii maluchów? TAK!

Szumiący Miś Whisbear zdał egzamin i otrzymał ode mnie certyfikat zaufanego asystenta terapeuty!

Najlepszą metodą okazało się profilaktyczne włączenie białego szumu jeszcze przed wejściem malucha do sali (głośność szumu można było wtedy ustawić na średnim poziomie). Dzięki temu dziecko nawet nie zaczynało się denerwować, nie przechodziło w stan nadmiernego pobudzenia – po wejściu rodzica z dzieckiem można było od razu przystąpić do działania! Zaoszczędzony czas jest naprawdę bezcenny i można wykorzystać go na dłuższą terapię! W przypadku gdy Miś wkraczał do akcji dopiero w momencie płaczu lub dużego niepokoju dziecka (konieczne było ustawienie głośności na wyższym poziomie), trzeba było chwilę poczekać na efekty jego działań, ale ostatecznie maluch również się uspokajał (na pewno trwało to krócej niż bez Misia). Jednak zgodnie z zasadą „Lepiej zapobiegać niż leczyć.” zdecydowanie preferuję pierwszy sposób korzystania z pomocy Misia!

Skoro Miś świetnie poradził sobie nawet podczas terapii, mogę śmiało przypuszczać, że w warunkach domowych spisze się również rewelacyjnie!
Osobiście polecam go wszystkim młodym mamom jakie spotykam w swoim życiu!

Uspokajające działanie Szumiącego Misia Whisbear zostało potwierdzone przez specjalistów różnych dziedzin zajmujących się rozwojem i zdrowiem maluchów, niedawno Miś dostał także pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka!

Więcej o Szumiącym Misiu przeczytacie tutaj.

Jaka jest Wasza opinia o szumiącym misiu, jeśli takiego już posiadacie? A może właśnie zastanawiacie się nad jego zakupem?



piątek, 26 lutego 2016

Muzyk i emisjonistka opowiada czy każde dziecko może się nauczyć dobrze grać na jakimś instrumencie muzycznym lub śpiewać, jak wspomagać rozwój zdolności muzycznych niemowlęcia, jak muzyka wpływa na rozwój dziecka i czy rodzaj słuchanej muzyki ma znaczenie.

Dzisiaj mam dla Was drugą część wywiadu z muzykiem i emisjonistką :)

pierwszej części rozmawiałyśmy m.in.:
  • o sposobach na prawidłową emisję głosu u dziecka
  • o umuzykalniających zabawach dla dzieci w różnym wieku
  • o tym, kiedy warto zapisać dziecko na lekcję gry na instrumencie
  • o tym, jak wygląda rekrutacja dziecka do szkoły muzycznej
  • o słuchu absolutnym
  • o współwystępowaniu talentu do śpiewania i grania
  • o tym, czy talent muzyczny dziedziczymy po rodzicach

A dzisiaj dowiecie się:




-------------------------------------------------------------


Ja: Czy każde dziecko może się nauczyć śpiewać lub grać na jakimś instrumencie na dobrym (niekoniecznie profesjonalnym) poziomie?

MB: To trudne pytanie, bo zastanawiam się co to znaczy „dobry poziom”. Jednak zakładając, że jest to umiejętność zagrania/zaśpiewania tak by wykonaniem utworu sprawić słuchaczowi przyjemność, to odpowiedź brzmi – nie. Nie każdy ma słuch muzyczny i poczucie rytmu – a te zdolności są potrzebne by dobrze grać na instrumencie. Pomimo tego warto uczyć dzieci grać/śpiewać, ponieważ   wiele można jeszcze w tym wieku wykształcić, wyćwiczyć i odkryć.

Zastanowiłabym się też o jakim wieku dzieci mówimy. Przedszkolaki i dzieci ze szkoły podstawowej jak najbardziej powinny śpiewać, rozśpiewywać się. Jeśli chcą i mają taką możliwość, to niech grają też na instrumentach! W Niemczech w szkołach jest przedmiot pt. „orkiestra”! I faktycznie, dzieci mają do dyspozycji różne instrumenty i grają na nich, tworzą zespoły, bawią się muzyką. O to chodzi, bo śpiewanie i gra na instrumencie to wspaniała zabawa, ale też i wszechstronny rozwój.

Po etapie podstawówki  (nie muzycznej) można już zobaczyć, kto ma większy do tego talent, kto się tym naprawdę interesuje – wtedy warto już udoskonalać śpiew i grę na instrumencie.

Ja: Fantastyczny przedmiot "Orkiestra"! Zabawa i rozwój to połączenie idealne!   A jeśli chodzi o najmłodsze dzieci - jakie zabawy mogłabyś polecić rodzicom aby wspomagać rozwój zdolności muzycznych już u niemowlęcia?

MB: Dla niemowląt przede wszystkim - odbieranie muzyki wieloma zmysłami. Kołysanie w rytm muzyki, taniec z dzieckiem na rękach, śpiewanie. Jest naprawdę dużo muzycznych zabaw dostosowanych dla maleńkich dzieci.

Ciekawa aktywność umuzykalniająca to np. śpiewanie prostej delikatnej piosenki i – trzymając rączki dziecka – klaskanie z nim w rytm tej piosenki. Potem tak samo możemy zrobić ze stopami dziecka. Wszystko oczywiście delikatnie – ale w rytmie.

Ja: A jakie zachowania niemowlęcia, które mogą świadczyć o zaburzeniach słuchu, powinny zaniepokoić rodziców?

MB: Można zrobić proste ćwiczenie: szeleścić papierkiem z jednej strony głowy dziecka (ale nie za blisko) i z drugiej – jeśli dziecko reaguje – odwraca głowę, wzrok – to znaczy, że słyszy. Jeśli nie, to znaczy, że istnieje jakiś problem. Zawsze, jeśli cokolwiek w zachowaniu dziecka niepokoi rodziców – trzeba skonsultować ze specjalistą, wtedy nie czas na samodzielne sprawdzanie.

Ja: O, to jest bardzo ważna rada! A wracając do talentu muzycznego, czy wiąże się on z umiejętnościami tanecznymi? Warto zapisać dzieci uzdolnione muzycznie również na lekcje tańca?

MB: Muzyka, taniec, rytm to pojęcia bliskie sobie, wchłaniające się częściowo. Dlatego na moich zajęciach wprowadzam pierwsze elementy tańca. I na typowych rytmikach przedszkolnych, też jest to w programach. Warto zapisać dziecko na tańce, jednak trzeba się na coś zdecydować. Za dużo zajęć może dziecku zepsuć radość muzykowania.

Ja: Ile zatem czasu w tygodniu/w ciągu dnia warto poświęcać na kształtowanie zdolności muzycznych dziecka?

MB: Oczywiście dobrze, by muzyka była obecna w życiu dziecka codziennie. W różnych formach, niekoniecznie wszystko naraz. Zresztą na to czasu zwykle nie ma. Niech to będzie jednego dnia słuchanie muzyki, innego śpiewanie, potem zabawy muzyczne itd. Mówię tu o dzieciach, jeszcze nie szkolnych. Na etapie szkolnym natomiast umuzykalnienie dziecka jest nadal bardzo ważne i dobrze, by nadal było to codziennie chociaż kilkanaście minut. Czas jest oczywiście zależny od tego co chcemy osiągnąć – czy rozwijać muzykalność a tym samym rozwój ogólny dziecka, czy wykształcić umiejętności muzyczne.

Ja: Mówi się o tym, że edukacja muzyczna stymuluje rozwój dziecka - na jakie obszary funkcjonowania dziecka wpływa?

MB: Zdecydowanie tak! Muzyka pozytywnie wpływa m.in. na rozwój mózgu dziecka, np. za rozpoznawanie melodii odpowiedzialna jest prawa półkula a za rytm lewa - gdy gramy na instrumencie musimy te półkule koordynować. A zatem edukacja muzyczna trenuje obie półkule mózgowe i synchronizuje ich pracę! Dzięki temu dziecku zdecydowanie łatwiej przychodzi nauka nowych rzeczy oraz kojarzenie różnych faktów, co widoczne jest na lekcjach  Oczywiście muzyka kształtuje też  wrażliwość dziecka oraz jego kulturę już w tak młodym wieku.

By nauczyć się grać, śpiewać – trzeba dużo ćwiczyć – to uczy dziecko cierpliwości, koncentracji, dyscypliny, wytrwałości w dążeniu do celu. Oczywiście przy nauce jak i występach popełnia się mnóstwo błędów, co z kolei uczy pokory, siły, nie poddawania się. Z muzyką połączone są występy publiczne, a z występami stres, umiejętność zaprezentowania się – to buduje pewność siebie dziecka, uczy radzić sobie ze stresem. To wszystko to wspaniała szansa na wszechstronny rozwój dla dziecka, ale też pole do popisu dla rodzica.

Ja: Podchwycę temat roli rodzica - jeśli dziecko uczy się grać na instrumencie, dobrze mu to wychodzi, ale jednak zdarzają się dni, kiedy „buntuje się”, nie ma ochoty na ćwiczenia, to co powinien zrobić rodzic? Odpuścić, czy jakoś zmotywować do dalszych treningów?

MB: Rolą rodzica jest wspierać dziecko, towarzyszyć mu przy nauce muzyki. Uważam, że najważniejsze to „nie przeszkadzać”, bo jeśli dziecko lubi uczyć się grać na instrumencie, to siada do ćwiczeń z własnej woli – i o to chodzi. Oczywiście każdemu mogą zdarzyć się chwile zwątpienia, zmęczenia. Myślę, że wtedy wsparcie rodzica, jest najważniejsze. Często okazuje się, że wystarczy zapewnić dziecku kilka dni odpoczynku, bo zwyczajnie jest zmęczone. Czasem warto powymyślać ćwiczenia na instrumencie w formie zabawy. Albo zrobić coś inaczej, niekonwencjonalnie, np. zorganizować ćwiczenie na gitarze czy skrzypcach na świeżym powietrzu, albo ćwiczenie gry przerywać zabawami ruchowymi, konkursami, zagadkami. Jeśli dziecko faktycznie lubi naukę gry na instrumencie – wtedy te chwilowe kryzysy można w ten sposób przetrwać i faktycznie warto. Natomiast jeśli jest to ciągłe całkowite namawianie do gry – wtedy lepiej poszukać dziecku czegoś, co naprawdę będzie jego hobby.

Ja: Czyli jak zawsze – warto być uważnym: na potrzeby dziecka, na jego zainteresowania, warto obserwować jego emocje i samopoczucie. J Wracając natomiast do wpływu muzyki na rozwój dziecka - czy rodzaj muzyki towarzyszącej dziecku ma znaczenie? Czy np. muzyka popowa ma taką samą wartość jak muzyka klasyczna?

MB: Rodzaj słuchanej muzyki zdecydowanie ma znaczenie dla rozwoju dziecka. Proste porównanie – jeśli jako dorosła osoba słucham hałaśliwej, męczącej mnie muzyki – jestem rozdrażniona, nie mogę się skupić. Natomiast dobre dźwięki pomagają i w skupieniu się na jednej czynności, i w rozwoju inteligencji i w kształtowaniu gustów, nie tylko muzycznych. Tym jak dokładnie rodzaj muzyki  wpływa na człowieka (i działa nawet terapeutycznie) szczegółowo zajmuje się muzykoterapia. Podam mały przykład: słuchanie odgłosów przyrody działa wyciszająco i pomaga zregenerować system nerwowy. Odpowiadając na to pytanie - sama, jako rodzic, uświadamiam i przypominam sobie, jak bardzo muzyka może wspomagać rozwój dziecka. Na co dzień niestety często się o tym zapomina.

Ja: Bardzo trafne spostrzeżenie! Czasem zapominamy o oczywistych sprawach J Dlatego wciąż warto o tym mówić! Czy mogłabyś podać jeszcze jakieś ciekawostki naukowe związane z nauką grania/śpiewania/tańczenia?

MB: Ostatnio naukowcy stwierdzili, że śpiewanie w chórze poprawia nastrój. Uważam, że mają całkowitą rację! 

Ja: Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i podzielenie się swoją wiedzą i pomysłami z czytelnikami bloga. Czy jest jeszcze coś co chciałabyś dodać?


MB: Gorąco namawiam i zachęcam rodziców, do tego by muzyka była obecna w domach na co dzień. Taka słuchana i taka towarzysząca nam „na żywo”. Przez zabawę, przez wspólne muzykowanie. Pomysłów na to jest  naprawdę wiele. A plusów takiego działania jeszcze więcej. 
--------------------------------------------------------

Czy Twoje dziecko uczęszcza na jakieś zajęcia związane z muzyką?
Jakiego rodzaju muzyki najczęściej słucha?
A może chodzi do szkoły muzycznej i obserwujesz u niego wpływ edukacji muzycznej na rozwój w innych sferach życia? :) 

poniedziałek, 22 lutego 2016

Muzyk i emisjonistka opowiada jak dbać o emisję głosu dziecka, jak rozpoznać talent muzyczny i słuch absolutny, kiedy warto zapisać dziecko do szkoły muzycznej lub na lekcje gry na instrumencie muzycznym oraz podaje przykłady zabaw umuzykalniających dla dzieci w różnym wieku.

Dzisiaj zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z rozmową (a właściwie pierwszą jej częścią), którą przeprowadziłam z Marią Bartniczak - muzykiem i emisjonistką głosu :) 

Jakie m.in. tematy poruszyłyśmy w naszej rozmowie?


---------------------------------------------------------------------------

Ja: Witaj! Opowiedz proszę coś o sobie czytelnikom bloga - kim jesteś, czym się zajmujesz?

Maria Bartniczak: Z wykształcenia jestem muzykiem. I tą drogą podążam w swojej pracy. Jestem emisjonistką, trenerem wokalnym i nauczycielem. Pracuję z dziećmi i dorosłymi. Ta rozmowa ma być o dzieciach, dlatego w te szczegóły zagłębię się przede wszystkim. Nie pracuję w szkole. Prowadzę autorskie zajęcia rytmiki z umuzykalnieniem dla niemowląt i małych dzieci, a dla dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym ćwiczenia mowy i śpiewu. Są to przede wszystkim zajęcia dodatkowe.

Ja: Czym zajmuje się emisjonistka?

MB: Emisją głosu. Czyli tym co zrobić i w jaki sposób, by głos brzmiał lepiej, donośniej, wyraźniej, ładniej. Emisjonista wie jak poprowadzić czyjś głos, by mowa i śpiew były komfortowe i bez szkody dla strun głosowych.

Ja: Czy jest jakieś proste ćwiczenie dla dziecka, które pozwoli mu zadbać o prawidłową emisję głosu już od małego?

MB: Jest mnóstwo ćwiczeń dla dzieci. Najlepiej jednak ćwiczyć pod okiem specjalisty, przy nieświadomym ćwiczeniu głosu – można wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Są oczywiście elementy – bardzo ważne – które można wykonywać w domu. Ćwiczenie, które dziecko może wykonywać samodzielnie to np. zabawa z piórkiem – piórko kładziemy na stole/podłodze i trzeba je przedmuchać na drugą stronę.

Ja: Skąd pomysł, aby zająć się właśnie muzyką? Czy towarzyszył Ci już od dziecka?

MB: Pomysł na muzykę pojawił się jeszcze w podstawówce – wtedy jako hobby. Pomysł by połączyć muzykę i dzieci, powstał naturalnie. Pracowałam jako wychowawczyni na koloniach letnich, bywało, że z sześciolatkami. Pracowałam z małymi dziećmi jako opiekunka. Widziałam jak dzieci chłoną muzykę. Wsłuchują się w głos, chcą więcej i więcej, jeśli tylko poświęci im się czas.

Ja: Znów pojawia się temat wartościowego i pełnego uważności czasu poświęcanego dzieciom - fajnie, że o tym wspominasz :) W Twoich słowach można wyczuć prawdziwą pasję! Czy mogłabyś podzielić się z nami przykładami umuzykalniających zabaw dla dzieci w różnym wieku?

MB: Oczywiście :) Oto kilka moich propozycji:

Dla niemowląt: słuchamy muzyki/śpiewamy i tuląc dziecko kołyszemy się w rytm tej muzyki.

Dla dzieci od ok 15. miesiąca: maszerujemy w rytm słyszanej muzyki, i reagujemy na umówione dźwięki. Np. dzwoneczki: dzieci udają, że dzwonią dzwoneczkiem; bębenek tupią nóżkami.

Dla dzieci powyżej 3 lat: dźwiękowe zgadywanki. Jedno dziecko ma zasłonięte oczy, inne „gra” na wybranym przez siebie przedmiocie (stukanie o szybę, otwieranie drzwi, szeleszczenie papierem). Następnie osoba, która miała zasłonięte oczy musi odgadnąć, jak stworzony był ten dźwięk.

Dodam tu jeszcze, że właściwie wszystkie zabawy dla młodszych dzieci można robić też dla starszych, ewentualnie lekko je modyfikując.

Ja: Super! Dziękuję za te świetne pomysły! :) A pracujesz z dziećmi indywidualnie czy w grupach? W jakim wieku są dzieci biorące udział w Twoich zajęciach?

MB: Pracuję z dziećmi w grupach oraz indywidualnie. Zależnie od potrzeb dziecka i tego na jaką formę zdecydują się rodzice. A wiek jest właściwie każdy: najmłodsze dziecko na moich zajęciach miało 3 miesiące, i wcale nie jest to niczym nadzwyczajnym! Oczywiście zajęcia dla najmłodszych są zupełnie w innej formie niż te dla starszych, i odbywają się zawsze z rodzicem/opiekunem w małej, kameralnej grupie. Górnej granicy wiekowej nie ma.

Ja: Wielu rodziców zastanawia się nad wysłaniem dziecka na lekcje gry na instrumencie - w jakim wieku dziecko może zacząć uczęszczać na takie zajęcia?

MB: To trudne pytanie, zdania wśród nauczycieli są na ten temat podzielone. Zależy to też od instrumentu. Według mnie, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że nauka gry na instrumencie to również nauka muzyki ogólnie: nut, rytmu itd. to już kilkulatki śmiało mogą rozpocząć tę przygodę. Natomiast zajęcia takie powinny być oczywiście prowadzone w formie zabawy i nie ma tu mowy o tym by dziecko siedziało przy pianinie przez całą długą lekcję.

Ja: A na jakich instrumentach najłatwiej nauczyć się grać?

MB: Do nauki gry na każdej z grup instrumentów potrzebne są inne, dodatkowe  zdolności, np. do nauki gry na skrzypcach trzeb mieć bardzo dobry słuch. Do grania na perkusji wyjątkowo dobre poczucie rytmu. Także tutaj nie uogólniałabym, że na jednym instrumencie jest łatwo a na innym trudno. Natomiast najbardziej popularne instrumenty do grania na podstawowym poziomie to gitara, pianino i flet prosty.

Ja: Po czym można rozpoznać czy dziecko ma talent muzyczny i czy warto zapisać je do pierwszej klasy szkoły muzycznej?

MB: Po pierwsze: warto obserwować, czy dziecko śpiewa, tańczy, gra na domowych instrumentach. By dostać się do szkoły muzycznej, trzeba przejść przesłuchanie. Można (a według mnie nawet należy) zrobić taką próbę wcześniej. Jeśli rodzic ma zdolności muzyczne – spokojnie może zrobić to sam. Jeśli nie – warto skonsultować się z nauczycielem muzyki. Na przesłuchaniach dziecko musi zaśpiewać piosenkę, powtórzyć rytm, powtórzyć dźwięki głosem. Ale nawet jeśli nie jest idealnie – to wcale nie oznacza, że dziecko nie ma słuchu. Może nie mieć po prostu wprawy.

Ja: A czy dziecko, które dobrze gra na instrumencie ma też niejako w pakiecie talent do śpiewania i odwrotnie - jeśli dobrze śpiewa to czy znaczy to, że dobrze będzie też dobrze grało na instrumencie?

MB: Jest tak, że głos ma każdy, a słuch muzyczny tylko niektórzy. Czyli teoretycznie, jeśli ktoś gra na instrumencie, to może też nauczyć się śpiewać. Jeśli takie dziecko fałszuje, to zwykle wynika to z braku dobrej emisji. Trzeba też pamiętać, że każdy ma określone zdolności głosowe – nie każdy będzie divą operową, ale czysto śpiewać, jeśli ma słuch – może się nauczyć. Bywają natomiast osoby, które grają na instrumencie (na poziomie na miarę własnych potrzeb i nie na każdym instrumencie), a nie mają słuchu muzycznego. I to też jest do zrobienia, choć wtedy nie zaśpiewają czysto i poprawnie. Jeśli natomiast ktoś czysto śpiewa = ma słuch muzyczny, to może nauczyć się grać na instrumencie.

Ja: Dużo mówi się o słuchu absolutnym - po czym poznać, czy dziecko ma ten dar?

MB: Słuch absolutny to umiejętność odtwarzania konkretnych dźwięków, nie mając żadnego do nich odniesienia. Osoba ze słuchem absolutnym może bez problemu, w każdym momencie zaśpiewać wybraną nutę – nie mając zewnętrznej podpowiedzi. Istnieje hipoteza, że człowiek rodzi się ze słuchem absolutnym – jednak przez brak dobrego umuzykalnienia w dzieciństwie – traci go. Trwają badania na ten temat, ale  np. w Japonii, gdzie edukacja muzyczna jest bardzo rozwinięta od wczesnego dzieciństwa – o wiele więcej osób posiada słuch absolutny.

Ja: Hmmm, to bardzo ciekawe!  Może dzięki naszej rozmowie, rodzice będą pamiętać o tym, jak ważne jest umuzykalnienie dziecka już od pierwszych dni, a tym samym uratujemy jakieś dziecko przed utratą słuchu absolutnego? A propos rodziców - czy talenty muzyczne dziedziczymy po rodzicach?

MB: Jest duże prawdopodobieństwo, że jeśli rodzice mają słuch muzyczny to dzieci również będą go mieć. Bywa jednak tak, że rodzice nie mają specjalnych uzdolnień muzycznych – a dziecko świetnie sobie radzi w tej dziedzinie.

---------------------------------------------------------------------------

Czy Wasze dzieci miały okazję uczestniczyć w zajęciach umuzykalniających? Dbacie w domu o rozwijanie talentu muzycznego Waszych dzieci?

A może Twoje dziecko uczy się grać na jakimś instrumencie lub śpiewać? W jakim wieku zaczęło? :) 

Znacie kogoś mającego słuch absolutny?

Piszcie - jestem ciekawa Waszych historii :) 

A z drugiej części rozmowy dowiecie się:
  • czy każde dziecko jest w stanie nauczyć się grać na jakimś instrumencie muzycznym lub śpiewać,
  • jak wspomagać rozwój muzyczny niemowlęcia,
  • jakie są zalety rozwijania zdolności muzycznych u dziecka,
  • czy rodzaj słuchanej muzyki ma wpływ na rozwój dziecka


Marię znajdziecie też na:

wtorek, 12 stycznia 2016

Terapia EEG Biofeedback - wspaniała metoda dla dzieci mających problem z koncentracją lub radzeniem sobie ze stresem.

Gdy poznałam Dominikę z bloga trickymind.pl i dowiedziałam się, że jest psychologiem i terapeutą EEG – biofeedback od razu wiedziałam, że poproszę ją o stworzenie wpisu gościnnego, w którym przedstawi ona tę bardzo interesującą metodę terapeutyczną, która wspaniale sprawdza się u dzieci mających problem z koncentracją lub radzeniem sobie ze stresem. J

Przeczytajcie na czym ona polega – naprawdę warto poświęcić na to chwilę czasu J Być może metoda ta zaciekawi Was i stwierdzicie, że warto spróbować takiego treningu u Waszych dzieci? 

Zapraszam!




---------------------------

Czym jest EEG-biofeedback?

Trening EEG-biofeedback opiera się na biologicznym sprzężeniu zwrotnym, dzięki któremu trenującemu dostarczane są informacje zwrotne o jego stanie fizjologicznym. Istnieją różne rodzaje biofeedbacku, ale w przypadku metody EEG-biofeedback, pacjent w sposób świadomy uczy się zmieniać wzorzec wytwarzanych fal w mózgu, tak aby pracował on wydajniej i szybciej. Fale mózgowe są "sczytywane" z powierzchni głowy za pomocą elektrody umieszczonej na skórze. Pozyskany w ten sposób sygnał jest przetwarzany na zrozumiały dla pacjenta graficzny przekaz – wykres, animację lub grę wideo. Dzięki temu sprzężeniu zwrotnemu trenujący wie, kiedy udaje mu się utrzymać uwagę i jest w pełni skoncentrowany, a kiedy nie. Pozwala to na wypracowanie właściwych reakcji, tak aby mózg funkcjonował efektywniej.

Kto przeprowadza treningi?

Trening może być prowadzony przez terapeutę EEG-biofeedback, który ukończył odpowiedni kurs, co jest w stanie udowodnić stosownym certyfikatem. Szkolenie dostępne jest dla lekarzy, psychologów, pedagogów, logopedów i rehabilitantów. Najczęściej odpowiednim sprzętem dysponują poradnie psychologiczno-pedagogiczne albo prywatne gabinety psychologiczne lub logopedyczne.

Jak wygląda trening?

Aby rozpocząć pracę z tą metodą należy najpierw wykonać zapis EEG, aby umożliwić terapeucie zdiagnozowanie obszaru do pracy. Na pierwszym spotkaniu przeprowadzany jest wywiad psychologiczny, na podstawie którego określa się aktualny stan zdrowia dziecka, rozwój mowy, rozwój poznawczy i społeczno-emocjonalny. Następnie przeprowadzane jest badanie wstępne a potem rozpoczyna się właściwy trening.

Aby możliwe było odbieranie sygnału, konieczne jest umieszczenie na głowie jednej elektrody (w zależności od sprzętu ilość pól z których sczytywany jest sygnał, może się różnić) oraz podpięcie dwóch do płatków uszu. Elektrody jedynie dotykają skóry a przewodnictwo jest możliwe za pomocą specjalnych żeli. Montaż nie jest bolesny, może być dla dziecka zabawny, ponieważ miejsce w którym ma zostać umieszczona elektroda musi zostać przez chwilę pomasowane aby umożliwić jak najlepsze przyleganie sensorów :)

Podczas właściwego treningu uruchamiana jest specjalna animacja, gra lub ulubiona bajka dziecka, która zostaje przerwana w momencie gdy dziecko przestaje się koncentrować lub relaksować – w zależności jaki trening akurat jest wykonywany. Ponowne uruchomienie następuje gdy dziecko wróci do stanu pożądanego – pełnej koncentracji lub relaksu.

Celem tej metody jest wyuczenie pewnych zachowań i umiejętność ich aplikacji do codziennego życia, dlatego gdy dziecko osiągnie już pewne umiejętności w pracy na materiale zaproponowanym przez terapeutę, następuje praca na tzw. "materiale konkretnym", czyli ćwiczymy skupienie na tekście czytanym, zadaniu domowym lub innym projekcie ze szkoły a relaksację w sytuacji stresowej czyli np. wyobrażając sobie odpowiedź przy tablicy. Dzięki temu dziecko jest w stanie wykorzystać pozyskane umiejętności poza gabinetem.

Dla kogo przeznaczona jest ta metoda?

Metoda ta przeznaczona jest dla dzieci od 3. roku życia, ze względu na to, iż wymaga pozostania w bezruchu przez cały czas trwania sesji. Dlatego ważne jest aby zapewnić dziecku maksymalny komfort, poprzez dopasowanie odpowiedniego fotela, zadbanie o dostęp do napoju itp.

Długość sesji dostosowywana jest do indywidualnych możliwości dziecka, tak aby trening nie był zbyt męczący, ale jednocześnie spełniał swoje zadanie.

Ciekawostki dotyczące EEG-biofeedback:

Metoda ta daje bardzo pozytywne rezultaty w terapii ADHD. W ostatnim czasie Amerykańska Akademia Pediatrii uznała biofeedback za jedną z najbardziej rekomendowanych form terapii dla pacjentów z ADHD.

Metoda ta jest bardzo popularna wśród zawodowych sportowców – stosują ją Justyna Kowalczyk, Adam Małysz, Agnieszka Radwańska, Maria Szarapowa, Kamil Stoch i Piłkarze AC MILAN.

Jest to metoda całkowicie nieinwazyjna – nie ma żadnej ingerencji zewnętrznej, zachodzące zmiany są wyłącznie wynikiem procesu uczenia się.

Moje doświadczenia z pracy z tą metodą:

Cieszę się, że w trakcie kursu miałam okazję sporo potrenować, bo dzięki temu wiem jak dużym wysiłkiem okupiona jest cała sesja. Mając tę świadomość jestem w stanie tak dopasować trening aby nie by on zbyt wyczerpujący, ale nadal pozostał interesujący dla dziecka i pomógł mu osiągnąć jak najlepsze rezultaty. W tej metodzie podoba mi się zwłaszcza to, że można efekty śledzić na wykresach, które generowane są na zakończenie każdej sesji – dzięki temu widać postępy, co bardzo motywuje do dalszej pracy.

------------------------

Po przeczytaniu artykułu Dominiki wpadło mi do głowy jeszcze kilka pytań. Oto one wraz z odpowiedziami autorki tego wpisu gościnnego J

Z jakim problemem częściej zgłaszają się do Ciebie rodzice? Chcą aby dziecko lepiej się koncentrowało czy lepiej radziło sobie ze stresem?

Zdecydowanie najczęściej są to zaburzenia koncentracji i uwagi.

Po jakim mniej więcej czasie widać pierwsze efekty w zachowaniu dziecka? I jak długo trwa średnio terapia – np. 1 raz w tygodniu przez rok?

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ cały proces opiera się na możliwości uczenia się naszego mózgu, a ponadto zaburzenia z którymi zgłaszają się dzieci też mają różną specyfikę. Standardowo przyjęło się, że aby zauważyć jakąkolwiek różnicę, potrzeba 10 treningów, czyli ok. 5-10 tygodni aby zauważyć różnicę, ale np. w przypadku ADHD minimum to 20 sesji. Różnicę zauważają wszyscy – zarówno terapeuta, rodzice jak i nauczyciele, ponieważ funkcjonowanie dziecka w każdej sferze jego życia ulega poprawie.

Minimalna ilość spotkań to 1 raz w tygodniu, optymalnie 2-3 razy w tygodniu, ale nie częściej, aby nie dopuścić do pojawienia się zjawiska tzw. przeuczenia. Jednak i od tej zasady są odstępstwa – w przypadku zaburzeń lękowych sesje odbywają się codziennie. 

A jak długo trwa jedna sesja?

Sesja trwa ok. 30-45 min, ale należy w to wliczyć również tzw. okres adaptacyjny, kiedy dziecko przyzwyczaja się do pomieszczenia, aparatury i terapeuty. Czas ten może zostać skrócony jeżeli dziecko jest zbyt zmęczone treningiem.

Czy na kolejnych sesjach jest już tylko część terapeutyczna czy robi się kolejne rediagnozy/reobserwacje na początku każdej kolejnej?

Warto rozpoczynać każdy trening od sesji diagnostycznej, z dwóch powodów: pozwala to zaobserwować jak danego dnia czuje się dziecko (każdy dzień jest inny i nasza “forma do pracy” też się różni) oraz umożliwia to dziecku adaptację do właściwego treningu (często spieszymy się na sesję, jesteśmy trochę pobudzeni).

Czy terapia EEG – biofeedback jest treningiem tylko dla dzieci w normie intelektualnej, czy dla wszystkich? Czy dzieci z np. lekkim upośledzeniem intelektualnym też skorzystają na terapii?

Dzieci z lekkim upośledzeniem umysłowym również mogą skorzystać na terapii. Terapia jest pomocna dla wszystkich dzieci, które potrafią zrozumieć zasadę działania treningu, czyli dla tych, które mają poczucie sprawstwa – wiedzą, że mają wpływ na wynik gry, przebieg animacji czy ciągłość odtwarzania bajki.

Ta metoda przynosi praktycznie wszystkim dzieciom mnóstwo korzyści - czy są jakieś przeciwwskazania do jej stosowania, np. padaczka?

Padaczka nie jest przeciwwskazaniem, w przypadku typu lekoopornego neurofeedback stosowany jest jako terapia wspomagająca. Jednak każde zaburzenie neurologiczne warto skonsultować z neurologiem przed rozpoczęciem terapii.

-----------------

Spotkaliście się już z tą metodą terapii? Słyszeliście coś o niej? A może znacie kogoś, kto korzystał z tego treningu? Jestem ciekawa Waszych opinii J

Napiszcie proszę co sądzicie o tej metodzie J


Szczegółowe informacje o autorce:

Dominika Wrońska






sobota, 9 stycznia 2016

Liebster Blog Award - wyjątkowa okazja, aby poznać mnie trochę lepiej :)

Kilka dni temu otrzymałam od Dominiki z bloga www.trickymind.pl wiadomość, że nominowała mnie do Liebster Blog Award :) Dominiko - dziękuję bardzo za wyróżnienie! Jest ono dla mnie niezwykle wartościowe, ponieważ bardzo lubię stronę Dominiki :)

Czym jest taka nominacja? „Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na jedenaście pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im jedenaście pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”





Myślę, że taka zabawa może być dobrym pomysłem na weekendowy wpis :) 

---------------------

Oto pytania, które zadała mi Dominika oraz moje odpowiedzi na nie:

1. Dokąd wyruszysz w wymarzoną podróż?

Moja wymarzona podróż to wycieczka objazdowa po europejskich miastach lub podróż do Nowego Jorku i Kalifornii - nie mogę się zdecydować, które marzenie jest mi bliższe :)

2. Czego życzysz sobie w 2016 roku?

Przede wszystkim zdrowia, aby mieć siłę do realizowania kolejnych pomysłów :) Ale także umiejętności zatrzymania się i doceniania teraźniejszości, której mam wrażenie coraz więcej z nas nie zauważa po drodze do realizacji swoich celów. Ciągle na coś czekamy, za czymś gonimy, a przecież warto skupić się na tym co tu i teraz, docenić każdą sekundę, która już nigdy się nie powtórzy :) Warto o tym pamiętać.

3. Skąd pomysł na Twojego bloga?

Z chęci dzielenia się swoją wiedzą, propagowania różnych ciekawych aktywności dla dzieci,  inspirowania rodziców do spędzania wartościowego czasu ze swoimi dziećmi zamiast poddawania się konsumpcyjnemu stylowi rodzicielstwa oraz przekonywania różnych specjalistów pracujących z dziećmi do całościowego spojrzenia na dziecko, zamiast zajmowania się tylko jednym "wycinkiem" małego człowieka.

4. Gdzie szukasz inspiracji do napisania swoich tekstów?

Tematy do tekstów pojawiają się w mojej głowie jako wynik uważnej obserwacji dzisiejszych rodziców, czytania wielu artykułów i książek o rozwoju dziecka oraz jako odpowiedź na pytania moich czytelników :)

5. Jesteś raczej typem nocnego marka czy rannego ptaszka?

Kiedyś byłam zdecydowanie typem sowy, jednak ostatnio widzę, że częściej mam ochotę wstać rano i od razu zacząć działać! Dni, w które pozwalam sobie na późne wstawanie zdarzają się teraz naprawdę rzadko - ale kompletnie mi to nie przeszkadza :)

6. Co lubisz w sobie najbardziej?

Hmmm... Chyba to, że uwielbiam obserwować i słuchać innych ludzi oraz pomagać im. Ludzie wokół mnie są nieustannym źródłem inspiracji - wystarczy tylko dobrze im się przyjrzeć i nastawić się na szukanie w nich dobrych, pozytywnych cech, aby zaskoczyć się tym co zobaczymy - a dostrzeżemy w nich na pewno ogromny potencjał, który jest w każdym z nas. Sztuką jest tylko  umieć go wydobyć! Świat staje się wtedy naprawdę piękniejszy :)

7. W jaki sposób relaksujesz się po ciężkim dniu?

Najlepiej odpoczywam w domowym zaciszu, z bliskimi osobami (rodziną i przyjaciółmi). Moje sposoby na relaks to dobra książka lub film w nastrojowym pomieszczeniu, ze smaczną przekąską i doborowym towarzystwem :) Niczego więcej wtedy nie potrzebuję :)

8. Jaki jest Twój sposób na dobry początek dnia?

Pyszne śniadanie i świadomość, że danego dnia czeka mnie coś fascynującego :) A każdego dnia tak się dzieje - trzeba tylko nastawić swój umysł na szukanie pięknych momentów i ekscytujących chwil :)

9. Co Cię najskuteczniej motywuje do działania?

Świadomość, że jest jeszcze tyle dobrego do zrobienia na świecie :) Tyle można się dowiedzieć, tylu osobom pomóc! 

10. Co robisz aby ćwiczyć swój mózg? :)

Staram się żyć zdrowo :) Piję dużo wody, zdrowo się odżywiam, nie mam nałogów - to jest dla mnie taka baza ;) A ćwiczę swój umysł starając się odnajdywać w ciągu dnia jak najwięcej pozytywnych zdarzeń. Wbrew pozorom, nie jest to łatwe ćwiczenie :) Nie będę rozpisywać się już na temat aktywności, które z oczywistych względów ćwiczą mózg, takich jak czytanie, uczenie się nowych rzeczy, inspirujące rozmowy, oglądanie filmów w obcym języku, ćwiczenia synchronizujące pracę obu półkul mózgowych itd. Coś nad czym zdecydowanie chcę popracować to więcej ruchu na co dzień!

11. Czy jest coś czego od dawna chcesz się nauczyć, ale nigdy nie możesz zorganizować na to wystarczającej ilości wolnego czasu – jeżeli tak, to co to jest?

Zdecydowanie nauka języka hiszpańskiego i francuskiego :) 

---------------------

Mam nadzieję, że przyjemnie czytało się Wam moje odpowiedzi i trochę lepiej mnie poznaliście :) 

Dominiko, dziękuję raz jeszcze za nominację! :)

PS. Zdradzę Wam jeszcze na koniec wpisu, że niedługo na blogu pojawi się niezwykle ciekawy gościnny wpis Dominiki :) 



Muzykaria


To w środku


Mamy się


Dookoła nas


Wolniej


Białe minuty


Dzieciaki i ja


Moje pytania do Was:

1. Jaka książka ostatnio zainspirowała Cię do przemyśleń?
2. Czy chciałabyś móc cofnąć się w czasie, aby zmienić swoją jedną wybraną decyzję? 
3. Weekend - zaplanowany czy totalnie spontaniczny?
4. Lepiej pracuje Ci się rano czy wieczorem?
5. W czym pijesz swój ulubiony napój i czy jest to kawa czy herbata?
6. Czego ciekawego dowiedziałaś się ostatnio i czy zechcesz się podzielić tą ciekawostką (dowolna dziedzina)?
7. Jaka jest Twoja ulubiona aktywność fizyczna?
8. Czy w 2015 roku zmieniłaś coś w swoim sposobie myślenia/postrzegania świata/zachowania, co uważasz, że pozytywnie wpłynęło na Twoje życie?
9. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa i czy lubisz przyrządzać ją samodzielnie?
10. "Czas, którego marnowanie sprawia ci przyjemność, nie jest czasem zmarnowanym". Zgadzasz się czy nie?
11. Jakie jest Twoje motto/hasło na 2016 rok? 

Czekam z niecierpliwością na Wasze odpowiedzi :)