wtorek, 4 października 2016

Jak zachęcić "niejadka" do jedzenia? 4 potwierdzone naukowo metody - porady dla rodziców "niejadków". cz. 1

Wiem, że jest wśród Was wiele osób martwiących się tym, że ich dzieci są „niejadkami”, że jedzą za mało warzyw i owoców lub że jedzą tylko kilka (dosłownie kilka!) wybranych produktów (np. tylko bułki z serem na śniadanie i kolację a na obiad naleśniki). Jest to sprawa trudna zarówno dla Was - rodziców, jak i dla Waszych dzieci, które wyczuwają Wasze emocje (co dodatkowo potęguje ich lęki związane z jedzeniem) i na zasadzie błędnego koła (im bardziej zmartwiony rodzic tym bardziej „wybredny” gust kulinarny dziecka) napędzająca mechanizm, zwany „programowaniem niejadka”.


"Programowanie niejadka" - zdjęcie z www.obrazkoterapia.pl



Z pomocą przychodzi dzisiaj do Was psychodietetyk - Zuzanna, która przedstawi 4 potwierdzone badaniami naukowymi sposoby na to, by zachęcić dzieci do jedzenia.

Dzisiaj przeczytacie o dwóch sposobach, a w kolejnej części poznacie pozostałe 2 metody :) 

-----------------------------------------------


Bycie rodzicem niejadka to nie bułka z masłem (chociaż paradoksalnie to właśnie bułka z masłem bywa ulubionym pokarmem ich pociech). Towarzyszy im zmęczenie (ciągłymi próbami stworzenia dania, które maluch wreszcie zaakceptuje), ogromny stres (czy moje dziecko będzie się dobrze rozwijało mimo, że nie je praktycznie warzyw i owoców), rozczarowanie (marzyliśmy przecież o cudownych rodzinnych posiłkach) i wstyd (co zrobiliśmy nie tak?).

Na szczęście wszystko może się zmienić. Z pomocą przychodzą naukowcy z naukowo potwierdzonymi sposobami na niejadków oraz prosta rada, którą powinieneś wprowadzić w życie już dziś.

Zacznijmy od praktycznych technik!

1.    OSWAJAJ!

Na moim blogu bardzo często podkreślam, że poznawanie nowych smaków, jedzenie warzyw, to dla wielu dzieci ogromnie stresujące zajęcie. Uwierzcie, że brokuł leżący na talerzu dziecka, może być dla niego źródłem lęku, szczególnie na początku poznawania smaków. Dla malucha to zupełnie obcy produkt, nie wie, jak smakuje, czy jest kwaśny, gorzki czy słodki. Nie wie też, czy musi zjeść cały ten kawałek i co się stanie, jeśli okaże się, że to “zielone drzewko” na moim talerzyku jest okropne.

Dlatego właśnie świetnym sposobem na to, by zachęcić dzieci do jedzenia (szczególnie warzyw, które są najczęstszą przyczyną zmartwień rodziców) jest oswajanie i poznawanie. Najlepiej z dala od stołu i posiłków. Oswajać to znaczy po prostu pokazywać, że jedzenie może być fajne, śmieszne, ciekawe, może sprawiać przyjemność i nie trzeba się go bać. Najlepiej sprawdzają się wszelkie zabawy związane z gotowaniem i jedzeniem - czytanie książek o tej tematyce, zabawa pluszowymi warzywami, wspólne sadzenie roślinek, wycieczki do sklepu czy wreszcie wspólne gotowanie. Możliwości jest mnóstwo i tak naprawdę w niemal każdą aktywność dziecka można mimochodem wpleść przyjemne słówko na temat jedzenia warzyw (maluch bawi się pluszowym misiem? To idealna okazja, by opowiedzieć, co misie jedzą na obiad. Idziecie na spacer? Zahaczcie o lokalny warzywniak i wybierzcie 3 czerwone owoce. Budujecie coś z klocków? A dlaczego by nie sklep?). Okazuje się, że już nawet patrzenie na obrazek przedstawiający nieznaną czy nielubiana dotąd potrawę, może mieć pozytywny wpływ na jej poziom akceptacji u dziecka (1).

Francuzi są mistrzami czerpania przyjemności z jedzenia. Mają też z jedzeniem (generalnie, jako naród) bardzo pozytywne relacje! Kto kiedykolwiek widział menu we francuskim przedszkolu ten wie, że na oswajaniu znają się jak nikt inny. W jednym z badań podzielili wszystkich 9-latków z jednej szkoły na dwie grupy. Pierwszą pozostawili w spokoju, natomiast w drugiej przeprowadzili tygodniowy “trening podniebienia”. Zajęcia trwały 90 minut codziennie i obejmowały takie elementy jak: czytanie, wspólne gotowanie czy wycieczka do restauracji. Przed i po treningu obie grupy dzieci badano w kontekście ich otwartości na nieznane smaki (serwowano takie przysmaki jak suszone anchois czy kiełki pora). Nawet po tak krótkim okresie “oswajania” dzieci z grupy treningowej były chętniejsze do próbowania dziwnych dań. (2)

Świetnie sprawdza się też uprawa domowego ogródka i rodzinne gotowanie. Badania wskazują, że dzieci jedzą więcej warzyw i owoców, jeśli same je wyhodują (3). Nawet jednorazowe zaangażowanie dzieci w przygotowanie posiłków może znacząco poprawić ich apetyt w czasie jedzenia (4).

Lęki czasami dobrze jest też nieco „wyśmiać”. Nie chodzi tu absolutnie o śmianie się z dziecka i jego trudności, ale przerażający kalafior zamieniony w śnieżnego garbatego potwora staje się jakiś taki mniej groźny (dzieci mają specyficzne podejście do tego tematu). Sprawdzał tą kwestię w badaniach Brian Wansink, jeden z najbardziej znanych badaczy psychologicznych aspektów jedzenia. Odkryli oni, że uczniowie amerykańskich podstawówek jedli więcej marchewek, brokułów i zielonego groszku, jeśli tylko były one nazwane w ciekawy i śmieszny sposób (Rentgenowska marchewka, Głupiutki groszek, Brokuł mocy). Może zatem warto pozmieniać nazwy Waszych ulubionych potraw na te bardziej przyjazne dla dziecięcej wyobraźni? (5)

2. PO PROSTU NIEUSTANNIE PODAWAJ

By dziecko mogło poznać i polubić nowe potrawy, musi mieć przede wszystkim do nich nieustanny dostęp. Często zbyt szybko rezygnujemy z proponowania dziecku nielubianego (czy raczej jeszcze niezaakceptowanego) przez nie dania i ograniczamy coraz bardziej nasz repertuar smaków. Tymczasem fakt, że dziecko nie zjadło marchewki czy chleba za 1, 2 czy nawet 10 razem nie oznacza, że nie zje go za 40.

Dzieje się tak z kilku przyczyn. Po pierwsze nasze dzieci zmieniają się strasznie szybko. Zmieniają się ich smaki, upodobania kulinarne, umiejętności radzenia sobie z danym pokarmem. Brokuł dla jednego dziecka mógł być za dużym wyzwaniem w wieku 9 miesięcy, ale już w wieku 14 może stać się ulubionym warzywem. Po drugie maluchy po prostu przyzwyczajają się do wyglądu i smaku nowego dania. Zgodnie z badaniami DZIECKO POTRZEBUJE ŚREDNIO 10 PRÓB, BY ZAAKCEPTOWAĆ NIEZNANY SMAK. Ogromnie ważne jest tu słowo średnio. Oznacza to bowiem, że jedno dziecko polubi nowe warzywo po 3 próbach a inne dopiero po 14 czy 20.

Zmiany mogą zajść już po 2 tygodniach upartego działania. W jednym badaniu naukowcy poprosili rodziców, by podawali nowe, nieznane warzywo dziecku przez 14 dni. Każdego dnia kawałek warzywa. Po 2 tygodniach okazało się, że dzieci w grupie eksperymentalnej, w porównaniu do tych, którym nie proponowano nieznanego produktu, chętniej go próbowały i jadły. (6)


-----------------------------------------------

Śmiało korzystajcie z tego co przygotowała dla Was Zuzanna, przeszukując badania naukowe na temat "niejadków" !

Dajcie znać, czy borykacie się z tym problemem i jak radziliście sobie z nim do tej pory!

Napiszcie też jak będą sprawdzać się u Was te potwierdzone naukowo sposoby! Bardzo jestem ciekawa efektów :) 

W drugiej części poznacie 2 kolejne sposoby!

-----------------------------------------------

informacje o autorce wpisu:



Jestem dietetykiem, psychologiem, żoną a od niedawna mamą głodnego (miłości, zabawy i jedzenia) Szpinakożercy. Pracuję jako psychodietetyk i uczę, jak pokochać jedzenie zdrową i rozsądną miłością. Fascynuje mnie żywienie dzieci, Pomagam dzieciom i ich rodzicom, w odnalezieniu spokoju i zdrowia w jedzeniu. Pokazuję, że każde dziecko może stać się Prawdziwym Smakoszem. By uporządkować swoje myśli i podzielić się nimi z innymi założyłam bloga, na którym poruszam tematy dotyczące żywienia dzieci, psychodietetyki i gotowania.

strona Zuzi: www.szpinakrobibleee.pl 
fanpage: https://www.facebook.com/szpinakrobibleee/?fref=ts 



-----------------------------------------------
Żródła:

3.    Nanney MS, Johnson S, Elliott M, and Haire-Joshu D. 2007. Frequency of eating homegrown produce is associated with higher intake among parents and their preschool-aged children in rural Missouri. J Am Diet Assoc. 107(4):577-84.
5.    Wansink B, Just DR, Payne CR, and Klinger M. 2012. Attractive names sustain increased vegetable intake in schools. Preventive Medicine 55(4):330-2.


piątek, 30 września 2016

Relacja z konferencji „Jak wspierać dzieci w rozwoju?” cz.3 + ćwiczenie Michała Pasterskiego dla rodziców

 W pierwszej części mojej relacji zajmowaliśmy się tematem samokontroli u dziecka, w drugiej uważnością dla dzieci, a teraz przyszedł czas na najważniejsze przesłania tytułowego wykładu „Jak wspierać dzieci w rozwoju?”, który wygłosił Michał Pasterski.

Wykład Michała był najdłuższy ze wszystkich, jednak gdy się skończył można było tylko żałować, że to już koniec! Ogromna dawka osobistych przemyśleń Michała, inspiracji dla rodziców oraz motywacji i wiary w to, że można dla polskiej edukacji zrobić coś dobrego!






Na youtube dostępne jest nagranie całego wykładu Michała, dlatego tutaj postanowiłam przedstawić tylko podsumowanie jego wystąpienia w kilku punktach – mam nadzieję, że zachęci Was ono do wysłuchania całości!

Zaczynamy!

1. Celem wychowania dzieci w szkołach powinna być młodzież, która  opuszczając szkołę cieszy się równowagą psychiczną i dobrze rozwiniętymi kompetencjami psychospołecznymi.

2. Dziecko jest, tak jak np. roślina, naturalnie zaprogramowane do rozwoju i wie czego potrzebuje. Jeśli jako dorośli uważamy, że tak nie jest i że nie poradzi ono sobie bez nas, to próbujemy je ukierunkować według własnych założeń, wymuszając niejako na nim posłuszeństwo względem naszych zasad. Takie dziecko będąc już dorosłym ciągle szuka wskazówek i osób, które nim pokierują w życiu, nie jest samodzielne.

3. Jeśli zrozumiemy, że dziecko = mały CZŁOWIEK i zaczniemy tak je traktować, to zacznie ono zachowywać się bardziej odpowiedzialnie, z większą inteligencją i rozwagą.


4. Bojąc się o to czy dziecko sobie poradzi, sprawiamy, że zaczyna się ono bać podejmować własne decyzje i prowadzimy do tego, że nie będzie sobie radziło w życiu, bo nasz strach mu się udzieli. Trochę na zasadzie samospełniającej się przepowiedni! Efekt przeciwny do naszych intencji (troska o dziecko).


5. Patrzmy na dzieci, tak jak byśmy chcieli, aby one o sobie myślały.

---------------------------------------------------- 

Muszę przytoczyć też tutaj bardzo pomocne ćwiczenie, o którym wspomniał Michał – poświęć na jego wykonanie wystarczająco dużo czasu! Nie rób tego w biegu, usiądź z kubkiem ciepłej herbaty/kawy i wykonaj te dwie rzeczy:

1.    Wypisz wszystko co myślisz o swoim dziecku, wszystkie przekonania jakie masz na jego temat (Wszystkie! Tzn. te negatywne i te pozytywne, te których jesteś bardziej i mniej świadomy!)

2.    Zastanów się, jak każda z tych opinii wpływa na dziecko, na to jak o sobie myśli, jak się zachowuje oraz jak wpływa to na Waszą relację, na Twoje zachowanie i sposób komunikacji z dzieckiem.

---------------------------------------------------- 


I na koniec jeszcze 5 krótkich wskazówek!

Pozwólmy dzieciom:

1.    Na większą samodzielność
2.    Więcej się bawić.
3.    Odkrywać świat na własną rękę.
4.    Wyrażać swoje emocje i opinie.
5.    Mieć i wyrażać swoje naturalne potrzeby (wsłuchujmy się w nie i akceptujmy je!)


Michał wspomniał też o błędach polskiego systemu edukacji i o tym jak można uodpornić na nie dzieci - zajrzyjcie do tych artykułów na jego stronie i przeczytajcie na co warto zwrócić uwagę, aby dziecko zachowało w sobie ciekawość świata!

---------------------------------------------------- 


Mam nadzieję, że relacja z konferencji Wam się spodobała i że znaleźliście w niej coś ciekawego dla siebie!

Zachęcam Was mocno do wykonania ćwiczenia opisanego powyżej - możecie być naprawdę zaskoczeni wnioskami, jakie z niego wyciągniecie i tym jak bardzo to co myślimy o naszych dzieciach wpływa na to jakie one są i jak się zachowują!

Znacie Michała, Agnieszkę lub Angelikę? 

Jeśli jeszcze o nich nie słyszeliście to teraz macie okazję nadrobić zaległości :) 









wtorek, 27 września 2016

Dietetyk odpowiada na Wasze pytania m.in. o dietę bezglutenową, ilość wody w diecie dziecka i żywność ekologiczną. Kilka słów o diecie wegańskiej kobiet w ciąży i dzieci.

Zapraszam na wyczekiwany przez Was wpis, w którym dietetyk - Iwona Kibil - odpowie (w ciekawy ale jednocześnie zrozumiały sposób!) na Wasze pytania oraz opowie trochę o diecie wegetariańskiej i wegańskiej u kobiet w ciąży i dzieci!





Zaczynamy!


1. "Jak zachęcić dziecko do próbowania nowych potraw? Mój syn jada dosłownie kilka produktów na krzyż, mamy z tym ogromny problem. Młody odmawia spróbowania czegokolwiek, nawet jeśli pomaga w przygotowaniu, nawet jeśli coś wygląda i pachnie fantastycznie. Warzyw nawet nie chce dotknąć."

IK: Bardzo ważne jest, żeby wszyscy domownicy spożywali danie na które namawiamy niejadka. Udowodniono, że częsta ekspozycja na dany produkt czy potrawę sprawia, że jest on bardziej akceptowalny przez dziecko. Zatem nie należy zrażać się, że syn/córka nie chcieli spróbować przygotowanego przez nas dania, ale spróbować innym razem podając produkt w innej formie. Porcje dla dziecka powinny być niewielkie, tak aby dziecko chętniej spróbowało i poznało nowy smak. Warto również przygotowywać koktajle czy musy owocowo-warzywne. Dzieci je lubią i nie wyczują smaku np. jarmużu.


2. "Co robić dziecku na drugie śniadanie, żeby było syte przez co najmniej 2,5 godziny i żeby zdążyło to zjeść w trakcie 10-minutowej przerwy?"

IK: Na drugie śniadanie, które będzie jednocześnie zdrowe, sycące i chętnie spożywane przez nasze dzieci, mogą być placuszki lub robione własnoręcznie ciastka i batony w zdrowej wersji. Wiele takich przepisów można znaleźć w Internecie. Do tego owoce, kanapeczki z kolorowymi pastami.


3. "Jak to jest z tym piciem wody? Jaka ilość? Źródlana czy mineralna? Dlaczego? Czy przeliczać to tak jak u dorosłego?"

IK: Zapotrzebowanie na wodę u niemowląt wynosi około 700 ml/dobę w pierwszym i około 800 ml/dobę w drugim półroczu życia dziecka. Do szóstego miesiąca życia pokarm matki zapewnia zdrowemu dziecku dostateczną podaż płynów. Dzienne zapotrzebowanie na wodę u dziecka szacuje się na poziomie 10–15% jego masy ciała.

Polskie normy IŻŻ z 2012 roku wskazują, ze zalecane dzienne spożycie wody powinno kształtować się na poziomie: 1250ml/dobę dla dzieci 1-3 roku życia, 1600ml/dobę dla 4-6 lat, 1750ml/dobę dla 7-9 lat i około 2000 ml wody/ dobę dla dziewcząt i do 2500ml wody/ dzień dla chłopców do 18 roku życia (dane z: Żywienie niemowląt i małych dzieci- Instytut Matki i Dziecka, Warszawa, 2014).

Dla niemowląt i małych dzieci (stanowisko Polskiej Grupy Ekspertów z 2010 roku) najlepsza jest woda źródlana lub naturalna woda mineralna – niskozmineralizowana, niskosodowa, niskosiarczanowa. Wody średnio- i wysokozmineralizowane mogą mieć zbyt dużą zawartość sodu w stosunku do zapotrzebowania dziecka.  Naturalne wody mineralne służą do picia na surowo i nie powinny być wykorzystywane do gotowania. 


4. "Co podawać 5-latce na kolację, żeby było lekkostrawne i nieobciążające?"

IK: Najlepsze w takim przypadku są potrawy gotowane, nietłuste, które nie będą długo zalegać w żołądku. Dobrym pomysłem będą zupy, lecza warzywne, potrawki warzywne z dodatkiem soczewicy.


5. "Jaką ilość białka powinno spożywać dziecko? Konkretnie interesuje mnie 3-latek - 17 kg. Może jakiś wzór?"

IK: Referencyjne spożycie białka dla dzieci w wieku od 1 roku życia do 3 lat zabezpieczające podstawowe potrzeby na białko zostało oszacowane na 1,17 g/kg/dobę (Żywienie niemowląt i małych dzieci, Instytut Matki i Dziecka, 2014), zatem 3-latek o wadze 17kg powinien spożywać ok. 20g białka/dobę.

6. "Czy żywność ekologiczna jest faktycznie tak bardzo lepsza od żywności tradycyjnej (chodzi o porównanie zdrowej zbilansowanej diety składającej się z produktów ekologicznych i diety składającej się z tych samych, ale nieekologicznych produktów)?"

IK: Żywność ekologiczna jest produkowana metodami naturalnymi, przy użyciu naturalnych kompostów i oborników itp. Dzięki temu taka żywność może zawierać mniej zanieczyszczeń (np. potencjalnie toksycznych pierwiastków śladowych, pozostałości środków ochrony roślin) i charakteryzuje się niższą zawartością azotanów i azotynów, czyli pozostałości substancji wchodzących w skład m.in. nawozów sztucznych.

Nie znaczy to jednak, że tradycyjna żywność (nieekologiczne warzywa i owoce) jest zła i powinno się całkowicie przestawić na żywność typu organic. Patrząc na ceny produktów ekologicznych w sklepach, jeszcze długo tak się nie stanie.

Tradycyjna żywność jest źródłem tych samych składników odżywczych (witamin i składników mineralnych, flawonoidów itp.) co żywność ekologiczna. To one mają największy wpływ na nasze zdrowie i warto jeść warzywa i owoce, nie ważne z jakiej uprawy pochodzą. 

W przypadku małych dzieci, można wybierać ekologiczne warzywa i owoce, które wiemy że z hodowli tradycyjnej są najbardziej skażone pestycydami (są to np. buraki, jabłka, szpinak, seler, brzoskwinie, nektarynki importowane, papryka, ziemniaki, ogórki).

------------------------------------

Bardzo ważna jest odpowiedź na pytanie o gluten w diecie dziecka! Teraz, kiedy panuje moda na wszystko co bezglutenowe - warto wiedzieć, że bezpodstawna dieta bezglutenowa jest złym pomysłem!

------------------------------------


7. "Czy warto „profilaktycznie” unikać glutenu w diecie od pierwszych lat życia? Jakie objawy mogą świadczyć o alergii lub nadwrażliwości na gluten u maluchów?"

IK: Nie należy „profilaktycznie” unikać glutenu w diecie dziecka , ponieważ zgodnie z aktualnym stanowiskiem Komitetu Żywienia ESPGHAN należy unikać zarówno zbyt wczesnego (<4. m.ż.), jak i późnego (≥7. m.ż.) wprowadzania glutenu do diety niemowlęcia, ponieważ może to zwiększyć ryzyko chorób związanych z nadwrażliwością na zboża glutenowe. Wcześniejsze podawanie niewielkich ilości tego białka to tzw. ekspozycja na gluten, czyli stopniowe oswajanie organizmu niemowlęcia z tym składnikiem.

Jeżeli mamy podejrzenia (np. obciążenie genetyczne), że nasze dziecko może mieć celiakię należy zgłosić się do gastroenterologa dziecięcego, ale bez konsultacji z lekarzem i bez dalszych badań nie przechodzić na dietę bezglutenową, gdyż może to uniemożliwić prawidłową diagnozę.

Celiakia, nieceliakalna nadwrażliwość na gluten oraz alergia na gluten są odrębnymi schorzeniami mieszczącymi się w pojęciu nietolerancji pokarmowych. Objawy, które możemy zaobserwować u chorego dziecka są bardzo podobne w każdej z tych jednostek chorobowych. Należy jednak pamiętać o tym, że u każdego dziecka objawy mogą być różne oraz że choroba może także rozwijać się bezobjawowo.
    • bóle i wzdęcia brzucha
    • biegunki tłuszczowe lub wodniste
    • utrata masy ciała, chudnięcie
    • zaburzenia rozwoju u dzieci
    • niski wzrost
    • rozdrażnienie
    • objawy niedoborowe (np. uporczywa anemia) będące efektem zespołu złego wchłaniania
Alergia na gluten może objawiać się także:
  • wymiotami
  • biegunką
  • wstrząsem anafilaktycznym
  • pokrzywką skórną
  • wodnistym katarem
  • skurczem oskrzeli
  • zmianami skórnymi o typie atopowego zapalenia skóry

Jeżeli decydujemy się na wprowadzenie diety eliminacyjnej warto zasięgnąć porady specjalisty ponieważ eliminując dużą grupę produktów łatwo możemy doprowadzić do niedoborów. Trzeba pamiętać o wyeliminowaniu nie tylko oczywistych źródeł alergenów jak pszenicę, mleko i ich przetwory, ale również mniej oczywiste źródła glutenu, jak np. orkisz, żyto, czy jęczmień, produkty zanieczyszczone alergenami jak owies (w przypadku glutenu) oraz produkty, do których dodawane są źródła alergenów (sosy, marynaty, słodycze, przyprawy, kostki rosołowe, mleczne i zbożowe).

------------------------------------

I teraz obiecany bonus! 

1. Czy dieta wegetariańska i wegańska są odpowiednie dla kobiet w ciąży? Czy jest możliwe dostarczenie w takiej diecie wszystkich niezbędnych składników matce i dziecku? 

IK: Dieta wegańska jest odpowiednia dla osób w każdym wieku i stanie fizjologicznym (w tym także ciąży), pod warunkiem że jest dobrze zbilansowana oraz wzbogacona o suplementację składników nie występujących w roślinach (np. witamina B12).

Jest kilka badań, w których udział brały kobiety na diecie wegetariańskiej, wegańskiej oraz na diecie, w której występowały ryby. W każdej z tych trzech grup dzieci rodziły się zdrowe, z prawidłową masą ciała.  

Osobiście uważam, że przyszła mama powinna udać się do specjalisty, gdyż Internet jest bardzo mylącym źródłem informacji. 



2. Czy w trakcie ciąży kobieta będąca na diecie wegańskiej lub wegetariańskiej powinna robić jakieś dodatkowe badania?


IK: W czasie ciąży wegańskiej (lub wegetariańskiej), oprócz badań zaleconych przez lekarza, zawsze proszę o zbadanie witaminy B12 oraz ferrytyny jeżeli jest taka potrzeba.


3.  Czy dzieci mogą od urodzenia lub po skończeniu karmienia piersią odżywiać się wg diety wegetariańskiej/wegańskiej, czy też nie jest to dla ich rozwoju wskazane? Co powinny suplementować?

IK: Dzieci mogą od urodzenia być na diecie wegańskiej (stanowisko Amerykańskiej Akademii Żywienia i Dietetyki mówi, że dieta wegańska jest odpowiednia dla wszystkich na każdym etapie życia). Warunkiem jest odpowiednie zbilansowanie diety.

Ja zawsze powtarzam, że nie ważne skąd czerpiemy składniki (czy z mięsa czy z fasoli), ważne żeby one były dla nas dostępne i przyswojone.

Suplementacja jest podobna jak w przypadku dzieci na diecie tradycyjnej (witamina D, DHA, na początku życia również witamina K), lecz dodatkowo należy podawać witaminę B12, która nie występuje w produktach roślinnych. Dawka witaminy zależy od jej poziomu w organizmie, diety matki i stanu zdrowia matki w czasie ciąży.

------------------------------------
Bardzo dziękuję Iwonie, że zgodziła się podzielić się swoją wiedzą i odpowiedzieć na parę pytań! Mam nadzieję, że odpowiedzi okażą się dla Was ciekawe i pomocne :) 


Ciekawa jestem co Wy myślicie (lub myśleliście przed przeczytaniem tego artykułu) na temat diety wegetariańskiej i wegańskiej u kobiet w ciąży i dzieci? 

I czy wiedzieliście, że nie powinno się ograniczać glutenu w diecie dziecka jeśli nie jest to naprawdę konieczne?

------------------------------------
szczegółowe informacje o Iwonie:

Iwona Kibil
Dietetyk, specjalistka diet roślinnych, trener

Praktyk diety nieprzetworzonej, opartej o produkty roślinne. Wykształcenie zdobywała na dwóch uczelniach: SGGW w Warszawie, Wydziale Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji oraz Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu, także na Wydziale Nauk O Żywieniu Człowieka na kierunku dietetyka.  Członkini Polskiego Stowarzyszenia Dietetyków.

Autorka ebooka: ,"Weganka w ciąży", i współautorka książki "Uodpornij się jedząc świadomie". 
Prowadzi bloga Roślinny dietetyk

Iwonę znajdziecie tutaj:
https://www.facebook.com/Wegecentrum.poradnia.dietetyczna/?fref=ts
https://www.facebook.com/Roslinnydietetyk/?fref=ts


środa, 21 września 2016

Relacja z konferencji „Jak wspierać dzieci w rozwoju?” cz.2 - uważność dla dzieci

W poprzednim wpisie  wspominałam o tym jak ważna w życiu dziecka a później dorosłego jest samokontrola. Wiecie już też jak za pomocą prostego eksperymentu można sprawdzić jej poziom u każdego dziecka.

Dzisiaj krótko o uważności dla dzieci – na ten właśnie temat z ogromną pasją mówiła kolejna prelegentka na konferencji „Jak wspierać dzieci w rozwoju?” - Agnieszka Pawłowska.

Jak pewnie wiecie, sama jestem ogromną fanką uważności dla dzieci, pisałam oczywiście o niej już na blogu – zapraszam do lektury moich wcześniejszych artykułów:



Agnieszka przypomniała na początku definicję uważności jako świadomego kierowania uwagi na nas i nasze otoczenie bez oceniania, za to z życzliwością i ciekawością. Uważność jest dla dzieci naturalna od urodzenia, dopiero później w wyniku oddziaływania na dziecko przeróżnych bodźców, pośpiechu zaczyna być zaniedbywana i tłumiona. Na skutek powszechnie występujących czynników stresujących i nadmiaru bodźców kontakt dziecka z samym sobą i z innymi ludźmi (rówieśnicy, nauczyciele, rodzice) staje się coraz trudniejszy. Zdolności poznawcze, umiejętność koncentracji, planowania i realizacji celów znacznie się pogarszają. Aby temu zapobiec wystarczy 10-15 minut dziennie treningu uważności – główne zasady takiego treningu to: PROSTOTA, ZABAWA, POZYTYWNOŚĆ, PRAWDZIWOŚĆ.

Jakie są korzyści uważności? Dzieci praktykujące w swoim życiu uważność stają się spokojniejsze, szczęśliwsze, łatwiej się relaksują (co jest niezwykle ważną umiejętnością!) ale też koncentrują na zadaniach, są bardziej zmotywowane, lepiej radzą sobie ze stresem i trudnymi emocjami, wykazują prospołeczne zachowania, są bardziej pewne siebie, ich samoakceptacja jest na wyższym poziomie, wykazują większą empatię w relacjach z innymi, stają się bardziej świadome swoich wyborów, rezygnują z niektórych automatycznych reakcji negatywnie wpływających na ich życie, ich mózg lepiej się rozwija, są bardziej zaangażowane w aktywności np. w środowisku szkolnym, traktują innych z większym szacunkiem i troską.

Agnieszka podkreśliła, że co ciekawe bardzo wiele w procesie stawania się bardziej uważnym przez dziecko zależy od rodziców. Im dorośli są bardziej uważni tym dziecko staje się bardziej uważne. Dlaczego? Uważny rodzic jest spokojniejszy, łatwiej panuje nad emocjami, umie postawić się w sytuacji dziecka, lepiej zna siebie i swoje dziecko (to poznawanie w dużej mierze opiera się na uważnej obserwacji). Dziecko uważnego rodzica, nawet jeśli w danej chwili ciężko mu poradzić sobie z nadmiarem bardzo silnych emocji, chętnie przychodzi wtedy do niego i przy nim uspokaja się – HAPPY END! :) 

Jeśli z kolei rodzic sam ma problem z uważnością w swoim życiu to nie będzie potrafił w tej kwestii pomóc swojemu dziecku – dziecko zamiast uspokoić się poczuje się przy nim jeszcze bardziej zdenerwowane, a zdenerwowanie dziecka może udzielić się rodzicowi i powstanie klasyczne błędne koło!

Zatem drodzy rodzice pamiętajcie! Trening uważności może wprowadzić wiele pozytywnych zmian do Waszego życia, a ilość czasu poświęcanego na wspólne zabawy kształtujące uważność jest naprawdę niewielka w porównaniu do korzyści jakie z nich płyną! Spróbujcie sami, a na pewno się o tym przekonacie.

Agnieszka poleciła również kilka ciekawych książek związanych z tematem uważności dla dzieci – ja również zachęcam do ich lektury!

  • Dary codzienności Poradnik uważnego rodzicielstwa. - Kabat-Zinn Myla, Kabat-Zon Jon
  • 10 minut uważności. Jak pomóc radzić sobie dzieciom ze stresem i strachem. - Hawn Goldie, Holden Wendy
  • Spokojna głowa! Czyli jak nie dać się stresowi. - David Keefe
  • Dziecko wolne od stresu. Jak prostymi metodami mindfulness zwiększyć szansę twojego dziecka na szczęście. - Keiser Greenland Susan
  • Uważność i spokój żabki. - Eline Snel

Ostatnią z wymienionych książek właśnie czytam – niedługo na blogu pojawi się jej recenzja!

Oczywiście muszę też wspomnieć, że Agnieszka sama jest autorką serii książek dla dzieci o uważności "Kraina uważności", w tym chyba najbardziej znanej "Lew Staszek i siła uważności". 

zdjęcie ze strony http://uwaznoscdladzieci.pl/kraina-uwaznosci.html


Agnieszka swój niezwykle ciekawy wykład zakończyła słowami:

„Wspólne praktykowanie uważności to inwestycja na przyszłość!” 

i zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100 %. :)

W kolejnej ostatniej już części relacji z konferencji przeczytacie co ciekawego o wspieraniu rozwoju dzieci mówił sam Michał Pasterski.

A teraz przyznajcie się - praktykujecie uważność wspólnie ze swoimi dziećmi? 
Jeśli tak to świetnie, przybijam piątkę! 
Jeśli nie, to koniecznie spróbujcie wprowadzić uważność do Waszego życia - będziecie mile zaskoczeni efektami! :)