Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etykieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etykieta. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 listopada 2016

Jak przekonać rodzinę i znajomych, aby nie kupowali dziecku słodyczy w prezencie? Dlaczego słodycze to kiepski prezent dla dziecka? Co kupić dziecku w prezencie zamiast słodyczy? Rozmowa z psychodietetykiem. Akcja Całkiem nieSŁODKI prezent.


Najlepszym wstępem do dzisiejszej rozmowy będzie chyba 5 powodów, dla których  warto przekonać rodzinę, aby nie kupowała dziecku słodyczy w prezencie, które wymienia na swoim blogu psychodietetyk Zuzanna Antecka. 



" 5 powodów, dla których słodycze to kiepski prezent!

  1. Uczą dzieci, że cukier wiąże się silnie z emocjami – tymi pozytywnymi (przyjazd babci) oraz negatywnymi (żal po utracie zabawki). Tymczasem słodycze powinny być takim samym pokarmem jak brokuły czy schabowy. Jedzonym dla smaku, nie zaspokojenia innych potrzeb.
  2. Utrudniają kształtowanie dobrych nawyków żywieniowych. Bo jak później wytłumaczyć dziecku, że słodycze jemy z umiarem?
  3. Sprawiają, że dzieci oczekują słodyczy zawsze, gdy dzieje się coś przyjemnego.
  4. Stawiają rodziców w roli słodyczowych faszystów, którzy zabierają dzieciom smak dzieciństwa
  5. Przyczyniają się do tego, że nasze dzieci jedzą za dużo cukru….dużo za dużo….Nawet 2-3 razy więcej, niż jadłeś Ty, jako dziecko! " 
 ---------------------------------------

Zuzia, cieszę się, że znów mamy okazję porozmawiać   Tym razem o Twoim najnowszym projekcie – akcji Całkiem nieSŁODKI prezent Powiedz proszę skąd pomysł na taką akcję i jaki jest jej cel?


Zuzanna Antecka: Pomysł na akcję zrodził się w mojej głowie już jakiś czas temu. Inspiracją byli moi czytelnicy i pacjenci, którzy niezwykle często narzekali na stosunek ich znajomych i rodziny do przynoszenia słodyczy dla dzieci w prezencie. Większość rodziców zdaje sobie sprawę, że cukier i słodycze, choć pyszne, nie są zdrowe oraz że ich dzieci jedzą ich generalnie za dużo. Starają się w jakiś sposób zarządzać słodyczami (niekoniecznie całkowicie je wykluczając), tłumaczyć dzieciom, że słodycze należy jeść z umiarem, przy specjalnych okolicznościach. Niestety spotykają się często z brakiem zrozumienia wśród bliskich, którzy chcąc sprawić dzieciom przyjemność, przynoszą im przy każdej okazji słodycze.

Słysząc o tych problemach doszłam do wniosku, że czas to zmienić. Nie krytykować, nie krzyczeć i nie narzekać na babcię, dziadka, ciocię….tylko to zmienić. Zmienić podejście. I tak powstała akcja “Całkiem nieSŁODKI prezent”, która mówi o mądrych wyborach, o znalezieniu lepszych rozwiązań.





Kto, jak i kiedy może dołączyć do akcji?


ZA: Do akcji może włączyć się absolutnie każdy, kto czuje, że takie podejście do słodyczy i do słodkich prezentów jest bliskie jego sercu. Akcję zaplanowałam na, jak ja to nazywam, sezon na cukier. Czyli ten okres w roku, kiedy najczęściej spotykamy się z bliskimi i jest najwięcej okazji do wręczania sobie słodkich prezentów. Zaczyna się on w okolicach coraz popularniejszego w Polsce Halloween a kończy po Nowym Roku. Również akcja trwa do końca roku, ale już myślę o jej przedłużeniu lub zaplanowaniu kolejnej edycji !

Jeżeli chodzi o działania - każdy może włączyć się w nią w sposób, który uzna za najlepszy. Blogerzy, kucharze, osoby publiczne i wszyscy, którzy mają możliwość szerzenia informacji na temat akcji, mogą zgłosić się do mnie a ja wyposażę ich w odpowiednie materiały do promocji. Wiem już, że powstanie wiele artykułów o “nieSŁODKICH prezentach”, mnóstwo patentów na prezenty alternatywne, technik rozmawiania z bliskimi. Przekażemy również ogrom wiedzy o cukrze i słodyczach. Bo to bardzo ważne, by poznać swojego przeciwnika.

Ale do działania zachęcam przede wszystkim rodziców (dziadków, ciocie, znajomych i bliskich). Mogą z mojej strony pobrać plakat promujący akcję, wydrukować, powiesić w szkole, przedszkolu. Namówić do działania innych rodziców. Przygotować na Mikołajki paczki z nieSŁODKIMI prezentami czy upiec razem z dziećmi zdrowe, domowe ciasto. Albo po prostu porozmawiać z bliskimi i poprosić o zmianę podejścia do słodyczy. Każda aktywność w tej kwestii jest cenna i wierzę, że może wiele zmienić!


Wiem, że oprócz tej akcji pracowałaś jeszcze ostatnio nad nowym kursem on-line. Dla kogo przeznaczony jest ten kurs i dlaczego zdecydowałaś się akurat na taki temat?


ZA: Mam wrażenie, że słodycze dzielą rodziców na dwa obozy. Jedni wyszukują każdy gram cukru w produktach dla dzieci, wykluczają całkowicie sklepowe słodycze z diety i alergicznie reagują na najmniejszy ślad syropu glukozowego. Drugą grupę można roboczo nazwać “Też jedliśmy słodycze i żyjemy”, nie chcą odmawiać dzieciom słodkości i wierzą, że nie są one aż tak szkodliwe. Gdzieś pomiędzy natomiast znajduje się cała rzesza nieco zagubionych rodziców, którzy jednego dnia zbliżają się do jednej skrajności, następnego zaś do drugiej. Czują w środku, że słodycze nie są zdrowe, ale chcą móc bez wyrzutów sumienia upiec dziecku ciasto. Nie chcą, by słodycze zastępowały zdrowe posiłki, ale trudno jest im to wytłumaczyć dzieciom. Uważam, że to właśnie dla nich jest ten kurs!





Dzieci kochają cukier, rodzice kochają swoje dzieci i chcą dla nich wszystkiego, co najlepsze. W tym miejscu rodzi się dylemat - jak radzić sobie ze słodyczami, jak, kiedy i w jakiej ilości serwować je dzieciom, by nie zaszkodzić, ale też by sprawić im nieco przyjemności. W odpowiedzi na ten problem powstał właśnie mój kurs.

Nosi on tytuł “Zarządzanie słodyczami w diecie dzieci. Zdrowe podejście doniezdrowego cukru”, ponieważ uważam, że słodyczami w diecie dzieci należy nauczyć się mądrze zarządzać. Wprowadzić pewne reguły, które będą jasne i dla dzieci i dla rodziców. Ustalić plan działania, zmienić nieco sposób myślenia o słodyczach. Ważne jest również, by dowiedzieć się, ile w ogóle dzieci tego cukru mogą jeść, co to znaczy umiar i jak tego umiaru uczyć dzieci. W ramach kursu odczarujemy m.in. mity na temat białego cukru i jego zdrowszych zamienników, dowiemy się, gdzie szukać ukrytego cukru, który nie jest nam kompletnie do niczego potrzebny, ale przede wszystkim nauczymy się, jak kształtować dobre relacje i dobre nawyki związane z jedzeniem słodyczy u naszych dzieci.

Zdradzę jeszcze tajemnicę, że w ramach kursu powstanie grupa wsparcia na FB, gdzie wspólnie będziemy mierzyć się z tym trudnym zadaniem :)


 Jak wyglądała u Ciebie w dzieciństwie sytuacja słodyczowa – czy był to częsty prezent od rodziców/dziadków/cioć itd.? Czy musiałaś w dorosłości zmieniać swoje przekonania/nawyki dotyczące słodyczy czy też były one dobre?


ZA: Myślę, że podobnie jak u większości moich rówieśników. Razem z rodzicami i braćmi należymy do tego gatunku ludzi, którzy zawsze znajdą w żołądku miejsce na coś słodkiego (śmiejemy się, że mamy drugi słodyczowy żołądek). Czekolada rzeczywiście była obowiązkowym dodatkiem do prezentu a po szkole i wizycie u babci zawsze mieliśmy w kieszeni 2 zł “na lody”. Słodyczy w moim domu zawsze było sporo, ale chyba najtrudniejsze okazało się to, że (podobnie zresztą jak moja mama) nauczyłam się korzystać z nich w trudnych emocjach. Sięgałam po nie, gdy byłam zdenerwowana, smutna, zła, zmęczona. Wydawało mi się, że po prostu mam na nie ochotę, ale w rzeczywistości zagłuszałam nimi inne problemy. Nie było to jakoś strasznie nasilone, ale utrudniało życie.

W pewnym momencie (już po skończeniu studiów psychologicznych i dietetycznych) zetknęłam się z pojęciem “jedzenia intuicyjnego”, jedzenia świadomego. Zrozumiałam, że to nie słodycze są złe, ale że jem je w złych momentach i oczywiście w za dużych ilościach. Zmieniłam swoje nastawienie, zwiększyła się moja świadomość w czasie posiłku. Teraz jem słodycze z uśmiechem, bez wyrzutów sumienia i przede wszystkim z umiarem! Oczywiście zdarzają się trudniejsze momenty, ale moje relacje ze słodyczami są teraz naprawdę dobre.

Cieszę się z tego, bo chcę właśnie tych dobrych relacji nauczyć mojego synka. Oraz innych rodziców. Dlatego właśnie powstał mój kurs “Zarządzanie słodyczami wdiecie dziecka”.





  Kiedy postanowiłaś, że w przypadku Twojego synka będziesz zachęcać rodzinę, aby kupowała niesłodkie prezenty? Jeszcze zanim się pojawił czy dopiero jak zobaczyłaś jakie prezenty dostaje?


ZA: Szczerze mówiąc to chyba za bardzo ich nie zachęcałam. Mam podejrzenia, że moi bliscy nieco boją się przynosić nam słodycze, ze względu na moje dietetyczne spaczenia. Chociaż naprawdę jestem bardzo daleka od jakichkolwiek radykalizmów. Nigdy nie ukrywałam, że lubię i jem słodycze. Staram się jednak sięgać po nie w mądry sposób. I tego też chcę nauczyć mojego syna, by w swoim życiu nie miał problemów z relacjami ze słodyczami. Być może również “słodyczowy atak” moi bliscy szykują na później, gdy synek będzie po prostu starszy. Wtedy pewnie będę musiała na serio z nimi porozmawiać. Na szczęście dzięki akcji “Całkiem nieSŁODKI prezent” wiem, że nie jestem szurniętym dietetykiem, ale jednym z wielu mądrych i kochających rodziców, którzy cukrem i słodyczami chcą w diecie dziecka zarządzać, rozsądnie, bez przesady w żadną stronę.


Bardzo dziękuję za rozmowę! :) 


 ---------------------------------------

Skoro słodycze nie są dobrym pomysłem na prezent, to co innego można kupić dziecku?


Zuzia proponuje takie nieSŁODKIE prezenty:





 ---------------------------------------

Zapraszam wszystkich do włączenia się do tej wspaniałej akcji!!

Czy Wasze dziecko też często dostaje w prezencie słodycze? 
Próbowaliście coś z tym zrobić?

Jakie macie pomysły na nieSŁODKIE prezenty dla dzieci? 




poniedziałek, 17 października 2016

Jak wspierać rozwój inteligencji emocjonalnej u dziecka? Przewodnik krok po kroku. Rozwój inteligencji emocjonalnej u dzieci. Metoda SHARE.

Często pytacie mnie, jak zachować się, gdy dziecko przestaje panować nad swoimi emocjami, zaczyna w miejscach publicznych głośno płakać lub krzyczeć, jest agresywne i nie potrafi się uspokoić.

Co wtedy robić? Jak mu pomóc? 

Poprosiłam zatem Agnieszkę, specjalistkę od relacji rodzinnych i emocji, aby podzieliła się z nami swoją wiedzą i doświadczeniami w tym temacie.

Zapraszam do lektury :)


Jak wspierać rozwój inteligencji emocjonalnej u dzieci? Metoda SHARE.


------------------------------------------------------


Dziecko głośno krzyczy. Rzuca w złości przedmiotami. Uderza inne osoby lub próbuje je ugryźć. Kładzie się na podłodze i rozpaczliwie płacze. Znasz takie sytuacje ze swojego domu? Każdy rodzic  doświadczył takich chwil. To zupełnie naturalne zachowania, które pokazują, że mały człowiek nie radzi sobie ze swoimi uczuciami.

Nie robi Ci na złość, nie próbuje na Tobie czegoś wymusić – po prostu nie potrafi w tej sytuacji zachować się inaczej. Co Ty możesz zrobić, aby mu pomóc?  

JAK ROZWIJAĆ INTELIGENCJĘ EMOCJONALNĄ U DZIECI?

Wielu ludzi uważa, że wysokie IQ jest niezbędnym elementem szczęśliwego, pełnego sukcesów życia. Do pewnego stopnia to prawda. Wysoki iloraz inteligencji (IQ) może zapewnić Ci pracę. Jednak to inteligencja emocjonalna (EQ) pomoże Ci później ją utrzymać.

Czym jest inteligencja emocjonalna (EQ)?

Składają się na nią trzy elementy:

·        rozumienie swoich własnych emocji,

·  regulowanie swoich emocji, co pozwala regulować również swoje zachowanie,

·        rozumienie emocji innych ludzi.


Osoba, która ma dobrze rozwiniętą EQ, potrafi rozpoznać towarzyszące jej stany emocjonalne i nie pozwala im przejąć kontroli nad swoim zachowaniem.

Zrób sobie krótkie ćwiczenie:

Wyobraź sobie taką sytuację. Jesteś w pracy. Trochę się nie wyspałaś, bo dzieci budziły się w nocy. Masz mnóstwo obowiązków wyznaczonych na ten dzień. Chcesz wszystko zrobić jak najszybciej. Nagle okazuje się, że Twój współpracownik nie przygotował swojej części wspólnego raportu, przez co Twoja praca musi stanąć w miejscu.

Jak się zachowasz?

1) Możesz wparować do jego pokoju i nakrzyczeć na niego, że nigdy nie wywiązuje się ze swoich obowiązków.  Twój oskarżycielski ton głosu, krzyk i pełna ekspresja emocji prawdopodobnie spowodują, że poczuje się atakowany i odpowie tym samym.

2) Możesz również odczekać pewien czas, dać sobie odczuć to, co się w Tobie dzieje i później, z większym spokojem porozmawiać z kolegą.

Ten drugi sposób jest charakterystyczny dla osoby z wysoką inteligencją emocjonalną. Prowadzi on do bardziej konstruktywnych rozwiązań i oszczędza Ci mnóstwo niepotrzebnych trudności.

Dlaczego dzieci nie potrafią kontrolować swoich emocji?

Odpowiedź na to pytanie zawiera się w jednym zdaniu: ponieważ mózg dziecka nie jest jeszcze wystarczająco rozwinięty.

Każdy z nas przyszedł na świat z mózgiem, który jest tylko częściowo ukształtowany. Dopiero po urodzeniu rozwija się, np. kora przedczołowa, która odpowiada za planowanie działań, racjonalne myślenie i hamowanie silnych reakcji emocjonalnych. Jej obecność jest niezbędna do tego, by człowiek był w stanie zrozumieć, przyjąć i świadomie zastosować zasady, które są mu proponowane przez innych.

Twoje dziecko, kiedy ma dwa czy pięć lat, ma w pełni rozwinięty ośrodek mózgu odpowiadający za reakcje emocjonalne, natomiast część, od której zależy umiejętność ich regulowania, dopiero się rozwija.

------------------------------------------------------

Oczekiwanie, aby maluch sam powstrzymał się od płaczu, krzyku i mocnego wyrażania swojej złości, frustracji czy nawet radości to jak żądanie, aby żółw zaczął biegać tak szybko jak gepard. To nierealne!

------------------------------------------------------

Proces powstawania kory przedczołowej najbardziej intensywnie przebiega do 6 r.ż. Później spowalnia, ale trwa całe nasze życie. Dlatego w każdym wieku można uczyć się panowania nad swoimi emocjami. Później będzie coraz trudniej, ale jest to możliwe.

Mózg dziecka zawsze kształtuje się w relacji z otoczeniem i ludźmi dookoła niego. Jeśli jesteś rodzicem, Twoje zachowanie ma największe znaczenie.

Jak zatem rozwijać inteligencję emocjonalną u dzieci?

Kluczem do sukcesu jest Twoja więź z synem czy córką. Kontakt z rówieśnikami, zapisywanie malucha na dodatkowe zajęcia, kupowanie mu specjalnych zabawek – tego typu działania nie przyniosą pożądanych rezultatów, jeśli nie zadbasz o to, co dzieje się między Tobą, a dzieckiem.

------------------------------------------------------

Twoje najważniejsze zadania możemy zamknąć w angielskim akronimie SHARE (dzielić), jak proponuje dr Laura Markham z Uniwersytetu Columbia:

------------------------------------------------------

·        SOOTHE (uspokajaj)

Pomóż dziecku się uspokoić, kiedy zalewają go silne emocji. Jeśli na to pozwala, weź je na ręce lub połóż mu swą dłoń na ramieniu. Bądź blisko. Mów spokojnym tonem.

Maluchy uczą się uspokajać, jeśli najpierw doświadczyły ukojenia w ramionach rodziców. Kiedy bierzesz na ręce swoją płaczącą pociechę, jego ciało wydziela hormony, które pozwalają mu się wyciszyć. W ten sposób jego fizjologia „uczy się”, jak zachować się w stresującej sytuacji, co zrobić, aby ciało mogło się uspokoić.

Dlatego nie słuchaj, jeśli ktoś Ci mówi, żeby nie brać płaczącego dziecka na ręce! Bez Twojej obecności i bliskości ono nie potrafi uspokoić się samo. Może przestanie płakać, jeśli zostawisz je samo sobie, ale w jego ciele nadal krążą hormony stresu, jego serce szybko bije, jest przestraszone i czuje się opuszczone.

·        HELP (pomagaj z emocjami)

Twój maluch bardzo potrzebuje pomocy w regulowaniu swoich emocji. Twoja obecność, bliskość, zrozumienie dla tego,  co się w nim dzieje, uspokajają go. On nie wie, dlaczego nagle ma ochotę krzyczeć, płakać i bić innych. Nie pojmuje, co się z nim dzieje. Pomóż mu swoją obecnością i bliskością.

·        ALLOW (dopuszczaj wszelkie uczucia)

Emocje nie są niczym złym. Pozwól, aby dziecko wyraziło swój smutek, złość, rozgoryczenie czy żal. Aby płakało tyle, ile potrzebuje. Nie zaprzeczaj temu, co czuje. Nie próbuj wyprowadzić go słowami z jego stanu: „Nie ma się po co denerwować, przecież mówiłam, że sklep będzie już zamknięty.”

Stawiaj granice niewłaściwemu zachowaniu, a nie uczuciom: Możesz się na mnie złościć, ale nie bij mnie. To boli.

·        REGULATE (reguluj swoje własne emocje)

Nie będziesz w stanie pomóc swojemu dziecku, jeśli sama będziesz strzępkiem nerwów. Abyś pomogła mu się uspokoić i podjąć refleksję nad tym, co się stało, musisz regulować swoje emocje. Zanim wejdziesz w interakcję z synem czy córką weź kilka głębokich oddechów i przypomnij sobie, że on nie robi tego po to, aby Cię zdenerwować, ale dlatego, że przeżywa trudny czas.

Znajdź sposób, aby utrzymywać u siebie dobre samopoczucie. Wysypiaj się i ruszaj, zdrowo się odżywiaj, zatroszcz się o swoje wnętrze. Znajdź czas na spokojne rozmyślanie i kontakt z przyrodą. Rób wszystko, co pozwala Ci odpocząć i odnowić swoje ciało, psychikę i ducha.

Tego samego również ucz swoje dziecko. Dziel się z nim swoimi sposobami na dbanie o samą siebie. Te umiejętności bardzo mu się przydadzą w regulowaniu jego emocji.

·        EMPATHIZE (okazuj empatię)

Empatia to Twoja tajna broń przy rozwijaniu inteligencji emocjonalnej.

Okazać empatię to znaczy spojrzeć na sytuację z perspektywy drugiej osoby, a nawet częściowo poczuć to, co ona czuje. „Wiem, że to dla ciebie trudne, aby przestać teraz grać na komputerze i pójść na kolację, ale już czas”.

W ten sposób nie przyklaskujesz niewłaściwemu zachowaniu dziecka. Pokazujesz mu, że ma prawo czuć rozczarowanie czy złość i Ty to widzisz. 

Pomagasz mu rozpoznawać jego emocje, nazywać je i wypowiadać na głos. Doświadczając empatii, maluch uczy się, jak okazywać ją innym ludziom.

------------------------------------------------------

Podsumowując:

Najważniejszym czynnikiem rozwijającym inteligencję emocjonalną Twojego dziecka jest jego silna więź z Tobą.


Wyraża się ona w:

  • fizycznej bliskości,
  • okazywaniu empatii i zrozumienia,
  • rozmowach o tym, co dzieje się w człowieku, kiedy przeżywa silne emocje,
  • podpowiadaniu różnych sposobów na to, jak rozładować napięcie z nimi związane.


------------------------------------------------------

Twoja rola w tym procesie jest kluczowa:

KIEDY DZIECKO PRZEŻYWA SILNE EMOCJE, DZIEL Z NIM JEGO DOŚWIADCZENIE (SHARE)!


TO NAJLEPSZE, CO MOŻESZ MU DAĆ, ABY ROZWIJAĆ JEGO INTELIGENCJĘ EMOCJONALNĄ.

------------------------------------------------------



Agnieszka, dziękuję serdecznie za ten artykuł! :)

Uważam, że metoda SHARE jest świetnym i prostym narzędziem do wspierania rozwoju inteligencji emocjonalnej u dzieci!

Słyszeliście o tej metodzie? Jeśli jeszcze jej nie znacie, to mam nadzieję, że dzięki temu artykułowi wykorzystacie ją z powodzeniem w Waszych relacjach z dzieckiem :)


Ciekawa jestem jak to u Was wygląda!

Dajcie znać w komentarzach :)





------------------------------------------------------

informacje o autorce wpisu:


Agnieszka Pieniążek

Jestem żoną, mamą i Animatorką Życia Rodzinnego.
Wspieram kobiety w budowaniu silnych więzi rodzinnych. Pomagam w problemach małżeńskich i rodzicielskich oraz skupieniu się na tym, co naprawdę ważne. Fascynuję się rozwojem dziecka w interakcji z rodzicami oraz relacjami damsko-męskimi.


Prowadzę blog Domowe Zawirowania, na którym piszę o rozwoju i wychowaniu dzieci (w duchu rodzicielstwa zabawy, wychowania bez kar i nagród, pozytywnej dyscypliny), tworzeniu silnych relacji małżeńskich oraz porządkowaniu życia rodzinnego.

Agnieszkę znajdziesz tutaj:
Grupa na fb „Małżeństwo, rodzicielstwo i rodzina – grupa wsparcia dla kobiet”: https://www.facebook.com/groups/607486949407488/

------------------------------------------------------



środa, 13 lipca 2016

Savoir-vivre i etykieta dla dzieci. Czy warto uczyć dzieci dobrych manier? Książki o savoir-vivre dla dzieci. Czy warto wychowywać córki na damy?

Mam nadzieję, że chwilową przerwę w działaniach na blogu wynagrodzi Wam dzisiejszy bardzo ciekawy wywiad, który miałam przyjemność przeprowadzić z Marią Pierzchałą – specjalistką w zakresie dyplomacji i etykiety, właścicielką firmy szkoleniowej INTERMANNERS  Diplomacy & Business Training. Bez zbędnego przedłużania – zapraszam Was do lektury J

*


-------------------------------------------

Ja: Czy według Ciebie w szkole powinien być prowadzony przedmiot dotyczący savoir-vivre, etykiety?

MP: Może nie przedmiot, ale to z pewnością doskonały pomysł na bardzo interesujące warsztaty dla dzieci i młodzieży w każdym wieku szkolnym. Etykieta i savoir-vivre wbrew pozorom nie są wyłącznie wykazem sztywnych zasad jak zachować się przy stole u cioci na obiedzie ani suchą wiedzą o tym kto kogo przepuszcza w drzwiach. Zarówno jedno jak i drugie pojęcie ma nam dać zestaw narzędzi jak odnosić się do otoczenia z szacunkiem i przez to tworzyć bardziej znaczące więzi społeczne i więcej w życiu osiągać.

A wracając do zajęć to do dziś pamiętam, że będąc jeszcze w szkole raz tygodniu odbywały tzw. godziny wychowawcze przewidziane programem nauczania, na których nauczyciel uzupełniał dziennik i usprawiedliwiał nieobecności a my nie robiliśmy nic. To był dokonały czas, aby choć kilka razy zaprosić eksperta od savoir-vivre na poprowadzenie ciekawych i angażujących warsztatów. To też polecałabym także teraz i przy okazji zaznaczę, że to wcale nie są duże koszty. Warto nadać tej tematyce znaczenie, ponieważ młody człowiek z manierami i znajomością asertywności to naturalny przywódca i lider. W jego towarzystwie po prostu chce się spędzać czas.

Ja: Doskonały pomysł! Godziny wychowawcze u mnie w szkole wyglądały dokładnie tak jak mówisz. Rzeczywiście można by z łatwością wykorzystać chociaż tę 1 godzinę w tygodniu na warsztaty, o których wspomniałaś J. A jak oceniasz maniery współczesnych osób dorosłych i dzieci? Czy widzisz jakąś tendencję związaną ze zmianą czasów?

MP: To oczywiście temat na rozbudowaną książkę i trudno wypowiadać mi się tu za całe społeczeństwo, ale interesujący jest fakt, że tzw. szkoły dobrych manier i szkolenia z savoir-vivre`u znowu cieszą się coraz większą popularnością a w popularnej stacji komercyjnej w Polsce ruszył właśnie program „Projekt Lady” z Małgorzatą Rozenek. Formuła programu przewiduje transformację niesfornych dziewcząt w eleganckie młode kobiety z klasą.

W kwestii dorosłych, szczególnie tych, którzy posiadają już dzieci można także zaobserwować pewną tendencję. Oczywiście nie chcę generalizować, bo znam wielu fantastycznych, zdroworozsądkowych młodych rodziców, ale pojawia się też coraz liczniejsza rzesza osób, które mam wrażenie, że żyją wyłącznie rozwojem osobistym dziecka czyniąc go centrum całkowitego zainteresowania niemal w każdej sytuacji. 

Pewien kierowca taksówki pochwalił mi się jakiś czas temu, że jego wtedy pięcioletnia córeczka uczy się już dwóch języków obcych  i chodzi na pięć z sześciu możliwych przedszkolnych fakultetów, generalnie zalicza wszystko oprócz zajęć z piłki nożnej. Wspaniale, że doczekaliśmy takich czasów, bo rośnie nam nowoczesne i wykształcone społeczeństwo, ale moim zdaniem warto zawsze zachowywać zdrowy balans.

Ja: Zastanawiam się czy jest to tylko chwilowa moda na savoir-vivre, czy może ludzie faktycznie zaczęli dostrzegać braki w znajomości etykiety u dzieci, nastolatków, a także już młodych dorosłych. Masz rację – mnie również niepokoi zjawisko całkowitego wypełnienia zajęciami dodatkowymi czasu wolnego dzieci. A przecież nuda wyzwala kreatywność i jest bardzo ważna dla rozwoju dziecka. Zajęcia dodatkowe są świetnym pomysłem, ale w rozsądnej ilości! J Powiedz proszę skąd u Ciebie zainteresowanie tematyką etykiety?

MP: Po studiach dziennikarskich poszłam na wiedeńską Akademię Dyplomatyczną i temat protokołu dyplomatycznego automatycznie stał mi się bliski, ale to jest wiedza, która dotyczy bardzo wąskiego i elitarnego grona ludzi. Etykieta biznesu dużo „zapożycza” z protokołu dyplomatycznego a dotyczy każdej aktywnej zawodowo osoby jak i ludzi, którzy zatrudnienia dopiero poszukują. Temat bardzo mnie zainteresował, szczególnie, że wchodząc na rynek pracy wielokrotnie spotykałam osoby zarówno w Polsce jak i zagranicą, które bezczelność myliły z przebojowością i pewnością siebie. Oczywiście nigdy nie usłyszałam o dalszych spektakularnych sukcesach tych ludzi. Postanowiłam, że zbadam temat i pokażę innym, że od współpracowników i podwładnych można wymagać z szacunkiem. Savoir – vivre to pokrewny temat i zajmując się protokołem i etykietą biznesu naturalnie chciałam poznać także tę dziedzinę w szczegółach.

Ja: Jakie lektury mogłabyś polecić rodzicom chcącym zadbać o dobre maniery swoich dzieci?

MP: Literatura na rynku polskiej książki z tej tematyki jest dość bogata. Z ogromną przyjemnością przeczytałam „W Paryżu dzieci nie grymaszą” Pameli Druckerman. To książka amerykańskiej autorki, która po przeprowadzce do Paryża zauważyła z ogromnym zdziwieniem, że tamtejsze dzieci umieją zachowywać się cierpliwie i spokojnie oraz praktycznie nie obserwowała tzw. grymaszenia przy stole i postanowiła reporterskim okiem zgłębić ten fenomen. Jest to oczywiście książka dla rodziców. Jeśli chodzi zaś  o propozycję dla dzieci z tej tematyki to wiele pozytywnych recenzji zbiera książka „Dobre maniery, czyli savoir – vivre dla dzieci” Joanny Krzyżanek.
           
Ja: Z przyjemnością zapoznam się z tymi pozycjami. J A czy warto według Ciebie zapisać dzieci na jakieś konkretne zajęcia pozalekcyjne kojarzące się z „dobrym wychowaniem”  – np. balet lub taniec towarzyski (dla prawidłowej postawy), francuski, kółko literackie itd.?

MP: Oczywiście, ale broń Boże nie kierowałabym się tutaj kwestią, że akurat balet, francuski lub karate są teraz modne i tymi zajęciami pozaszkolnymi swoich dzieci chwalą się celebrytki. 

Mówiłyśmy o godnych polecenia lekturach. Jestem pod dużym wrażeniem książki „Siła nawyku” Charles`a Duhigg`a, który pisze jak ważne jest kształtowanie w sobie pozytywnych nawyków, bo te złe tj. hazard czy picie alkoholu w nadmiarze prowadzą zawsze do porażki i życiowej przegranej. Dziecko, które jest w stanie nabyć nawyk codziennego ćwiczenia na pianinie i pomimo, że „nie wychodzi” mu któryś z polonezów Chopina a mimo to próbuje dalej do skutku to kiedyś tę lekcję życia przeniesie w dorosłości np. na prowadzony przez siebie biznes, choć nigdy nie zostanie wybitnym pianistą.

Również Leszek Czarnecki, jeden z najbogatszych Polaków pisze w swojej książce „Biznes po prostu” o fantastycznej lekcji jaką daje każdemu sport i związana z nim rywalizacja. Jednego dnia przegrywasz ważne zawody, ale następnego zaplanowany jest trening , stawiasz się na nim i walczysz dalej. Nie ma lepszego sposobu, aby odrobić ważną lekcję z przegrywania jak właśnie w sporcie. 

Zdecydowanie warto wspierać dziecko w rozwoju jego zainteresowań i cudownie, gdy ono samoistnie taką dyscyplinę odkryje. Poza tym w pełni się z Tobą zgadzam, że ilości tych zajęć powinna towarzyszyć zdrowa równowaga, ponieważ na nudę również powinien znaleźć się czas, aby odegrała ona swoją rolę w rozwoju kreatywności.

Ja: Czyli mniej ważny jest rodzaj zajęć pozalekcyjnych a bardziej dążenie do kształtowania (dzięki uczęszczaniu na nie) u dziecka samodyscypliny i innych dobrych cech charakteru J
A czy wychowując córki, warto kłaść nacisk na cechy charakteryzujące prawdziwą damę (co niektórym może się wydawać dziś staroświeckie i niepasujące do dzisiejszych realiów),  czy raczej warto postawić w wychowaniu na nowoczesność, gdzie kobieta jest w 100 % na równi z mężczyzną, może wszystko, powinna być całkowicie niezależna, radzić sobie sama, pierwsza „zagadywać” do chłopaków itd.

MP: Kilka miesięcy temu dla czytelniczek i czytelników mojego bloga „Poradnia Dyplomatyczna” napisałam e-book, który swoją drogą można nadal za darmo podobać. Zatytułowałam go „Nie ma nic nudnego w byciu damą. Mini przewodnik savoir-vivre i etykiety biznesu dla nowoczesnych kobiet”, gdzie zaproponowałam swoją definicję damy.

Pozwól, że przytoczę jej fragment:
DAMA – to kobieta, w towarzystwie której po prostu chce się przebywać, nie podkreśla, że nią jest i z tego powodu nie życzy sobie przekleństw, co najwyżej z politowaniem popatrzy na osobę z uliczną polszczyzną. Posiada niezależność, nie jest obojętna na krzywdę innych, okaże identyczną uprzejmość dozorcy, prezesowi i koleżance z biurka obok. /…/ Stale też podsyca swoją ciekawość świata i rozwój. W relacjach z mężczyznami nie proponuje pierwsza spotkania i zawsze stawia na godność. /…/
Jeśli chodzi o „zagadywanie” czy robienie pierwszego kroku to oczywiście różne bywają miłosne scenariusze, ale mozolący się o nasze względy mężczyzna też ma swój urok.

Wracając do Twojego pytania, to jeśli kiedyś będę miała córkę z pewnością przekażę jej: że może wszystko, jeśli znajdzie swoją pasję i będzie ciężko i uczciwie pracować, niezależność finansowa jest cudowna oraz że oparty na szacunku i miłości związek jest najwspanialszą rzeczą pod słońcem.

Ja: Myślę, że taka definicja damy rozwieje wszystkie wątpliwości rodziców mających córki! Bardzo dziękuję za rozmowę!


-------------------------------------------

Jestem ciekawa jak to jest u Was? Czy uczycie swoje dzieci etykiety już od najmłodszych lat? Czy raczej nie zwracacie na to zbytniej uwagi, kładąc większy nacisk na inne umiejętności? Czy w szkołach/przedszkolach Waszych dzieci ten temat jest w ogóle poruszany? 
A może mieliście już okazję przekonać się jak wyglądają zajęcia savoir-vivre dla dzieci? Podobały Wam się? 



Maria Pierzchała
Informacja biograficzna
Maria Pierzchała jest absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego (dziennikarstwo oraz studium zarządzania w biznesie), Akademii Dyplomatycznej w Wiedniu oraz doktorem nauk politycznych (Uniwersytet Wiedeński). Pracowała m.in. w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu a także w Szkole Dyplomacji i Stosunków Międzynarodowych w Genewie. Odbyła praktyki w ONZ w Nowym Jorku, w Parlamencie Europejskim w Brukseli oraz w międzynarodowej firmie konsultingowej B&S Europe. Obecnie prowadzi własną firmę szkoleniową INTERMANNERS  Diplomacy & Business Training oraz pisze książki. W czerwcu 2016 r. ukazała się „Dyplomacja od podstaw w opowieściach ekspertów” nakładem wydawnictwa Adam Marszałek z Torunia.

blog Marysi: http://www.intermanners.pl/blog/
fb: https://www.facebook.com/Intermanners-Diplomacy-Business-Training-457267241125743/

*zdjęcie pochodzi ze strony dobre-wychowanie.pl